Wyrok w sprawie Bryzy: byli radni idą za kraty
2010-03-22
, aktualizacja: 22.03.2010 21:23
Dwaj byli radni, którzy przed laty zarobili miliony na ustawieniu transakcji sprzedaży miejskiej ziemi pod hipermarkety, mają trafić na ponad dwa lata do więzienia. Winny zaniedbań były zarząd Szczecina nie poniesie odpowiedzialności - z powodu przedawnienia
ZOBACZ TAKŻE
- To porażka prokuratury. Komentarz Zadwornego (22-03-10, 21:36)
- Końcówka procesu w sprawie afery Bryzy (12-03-10, 21:49)
- Afera Bryzy. Łapówka? Pralnia? Podział zysków? (09-03-10, 20:24)
- Prokurator żąda kar więzienia w aferze Bryzy (04-03-10, 19:28)
Znany biznesmen Ryszard M., który przed laty, po sprzedaniu ziemi na Gumieńcach, przeprowadził się do dzielnicy milionerów na Florydzie, nie przyszedł wczoraj na ogłoszenie wyroku. Ale to on okazał się największym wygranym procesu: sąd uniewinnił go od zarzutu wręczenia 13 mln zł łapówki dwóm szczecińskim radnym. Temida uznała jednak, że radni sprzeniewierzyli się ślubowaniu i, zamiast pracować na rzecz interesu publicznego, załatwiali własne interesy.
O obrotach ziemskich
Połowa lat 90. Spółdzielnia Mieszkaniowa Bryza, która stara się o atrakcyjne tereny na Gumieńcach, ma spore możliwości. W jej władzach zasiadają bowiem radni. A ich kolega Ryszard M. ma kontakty wśród zachodnich koncernów handlowych i świetne pomysły.
W 1995 r. SM Bryza kupuje ziemię bez przetargu, bo radni obiecują, że postawią tam osiedle mieszkaniowe. Jednak w 1997 r. spółdzielnia przekazuje teren Bryzie SA (spółka personalnie i kapitałowo powiązana ze spółdzielnią). A tej udaje się zmienić przeznaczenie terenu z mieszkaniowego na komercyjny. W 1998 r. Bryza SA sprzedaje ziemię Francuzom za ok. 16,5 mln zł, czyli z dziesięciomilionowym zyskiem. Ale zdaniem śledczych to tylko część pieniędzy zarobionych na ziemi pod hipermarkety. Ryszard M. w tym samym czasie dostaje bowiem od Francuzów przeszło 30 mln zł za ziemię w Wąwelnicy. Blisko połowa tej kwoty - w zakamuflowany sposób (fikcyjny obrót inną ziemią) trafia do kieszeni radnych Janusza W. i Krzysztofa T.
W czerwcu 2003 r. dwaj byli radni i biznesmen zostają zatrzymani przez ABW. Zarzut: korupcja. Chodzi o największą ujawnioną łapówkę w Polsce - twierdzą przedstawiciele prokuratury. Trzy lata później rusza proces.
To nie łapówka
Proces Bryzy w pigułce: 14 oskarżonych, 130 przesłuchanych świadków, 60 rozpraw.
Prokurator żądał czterech lat więzienia dla Ryszarda M, takiej samej kary dla Janusza W. i trzech lat dla Krzysztofa T. Ryszard M. miałby dodatkowo zapłacić półmilionową grzywnę, a byli radni oddać po 6,5 mln zł. Dla pozostałych oskarżonych - członków zarządu miasta i urzędników oskarżonych o niedopełnienie obowiązków - prokurator domagał się kar w zawieszeniu.
W poniedziałek sąd ogłosił to, co czuło się na tym procesie od dawna: 13 mln zł dla radnych to nie łapówka (bo nie można tej korzyści powiązać bezpośrednio z obowiązkami radnego i jakąś konkretną czynnością), ale ukryty podział pieniędzy ze wspólnego interesu z Francuzami. Dlatego Ryszard M. został uniewinniony. Eks-radni Janusz W. i Krzysztof T. zostali uznani za winnych niedopełnienia obowiązków radnych "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej" (pierwszy dostał dwa lata i trzy miesiąc bezwzględnego więzienia, a drugi dwa lata i dwa miesiące, do tego grzywny po 250 tys. zł).
- Radni mają obowiązek dbania o interes publiczny, a nie własny - mówił sędzia Radosław Marcinków.
Za niedopełnienie obowiązków skazani zostali też Mirosław G. z zarządu spółdzielni (rok więzienia) i eks-radny Stanisław Z. (rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata).
Sąd uznał winę zarządu miasta i urzędników, jednak ich sprawę umorzył - nie działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, dlatego ich zarzuty już się przedawniły.
Były prezydent Szczecina, mecenas Bartłomiej Sochański, który walczył o uniewinnienie, nie wyklucza apelacji. Od wyroku na pewno odwołają się dwaj skazani "na kraty" byli radni. A Ryszard M. zamierza wystąpić o odszkodowanie za kilkanaście dni spędzonych w areszcie.
O obrotach ziemskich
Połowa lat 90. Spółdzielnia Mieszkaniowa Bryza, która stara się o atrakcyjne tereny na Gumieńcach, ma spore możliwości. W jej władzach zasiadają bowiem radni. A ich kolega Ryszard M. ma kontakty wśród zachodnich koncernów handlowych i świetne pomysły.
W 1995 r. SM Bryza kupuje ziemię bez przetargu, bo radni obiecują, że postawią tam osiedle mieszkaniowe. Jednak w 1997 r. spółdzielnia przekazuje teren Bryzie SA (spółka personalnie i kapitałowo powiązana ze spółdzielnią). A tej udaje się zmienić przeznaczenie terenu z mieszkaniowego na komercyjny. W 1998 r. Bryza SA sprzedaje ziemię Francuzom za ok. 16,5 mln zł, czyli z dziesięciomilionowym zyskiem. Ale zdaniem śledczych to tylko część pieniędzy zarobionych na ziemi pod hipermarkety. Ryszard M. w tym samym czasie dostaje bowiem od Francuzów przeszło 30 mln zł za ziemię w Wąwelnicy. Blisko połowa tej kwoty - w zakamuflowany sposób (fikcyjny obrót inną ziemią) trafia do kieszeni radnych Janusza W. i Krzysztofa T.
W czerwcu 2003 r. dwaj byli radni i biznesmen zostają zatrzymani przez ABW. Zarzut: korupcja. Chodzi o największą ujawnioną łapówkę w Polsce - twierdzą przedstawiciele prokuratury. Trzy lata później rusza proces.
To nie łapówka
Proces Bryzy w pigułce: 14 oskarżonych, 130 przesłuchanych świadków, 60 rozpraw.
Prokurator żądał czterech lat więzienia dla Ryszarda M, takiej samej kary dla Janusza W. i trzech lat dla Krzysztofa T. Ryszard M. miałby dodatkowo zapłacić półmilionową grzywnę, a byli radni oddać po 6,5 mln zł. Dla pozostałych oskarżonych - członków zarządu miasta i urzędników oskarżonych o niedopełnienie obowiązków - prokurator domagał się kar w zawieszeniu.
W poniedziałek sąd ogłosił to, co czuło się na tym procesie od dawna: 13 mln zł dla radnych to nie łapówka (bo nie można tej korzyści powiązać bezpośrednio z obowiązkami radnego i jakąś konkretną czynnością), ale ukryty podział pieniędzy ze wspólnego interesu z Francuzami. Dlatego Ryszard M. został uniewinniony. Eks-radni Janusz W. i Krzysztof T. zostali uznani za winnych niedopełnienia obowiązków radnych "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej" (pierwszy dostał dwa lata i trzy miesiąc bezwzględnego więzienia, a drugi dwa lata i dwa miesiące, do tego grzywny po 250 tys. zł).
- Radni mają obowiązek dbania o interes publiczny, a nie własny - mówił sędzia Radosław Marcinków.
Za niedopełnienie obowiązków skazani zostali też Mirosław G. z zarządu spółdzielni (rok więzienia) i eks-radny Stanisław Z. (rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata).
Sąd uznał winę zarządu miasta i urzędników, jednak ich sprawę umorzył - nie działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, dlatego ich zarzuty już się przedawniły.
Były prezydent Szczecina, mecenas Bartłomiej Sochański, który walczył o uniewinnienie, nie wyklucza apelacji. Od wyroku na pewno odwołają się dwaj skazani "na kraty" byli radni. A Ryszard M. zamierza wystąpić o odszkodowanie za kilkanaście dni spędzonych w areszcie.
Najnowsze wiadomości
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Hahaha - i dalej złodzieje górą!! Brawo!!
midat
23.03.10, 10:41
Polska to dziki kraj!! Odszkodowanie też powinno być na kilkanaście baniek ;) uczmy się jak należy w Polsce zarabiać pieniądze i robić interesy!! To ważne!!»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć