Kowalewska: Grzechy SCR to grzechy miasta
2010-03-19
, aktualizacja: 18.03.2010 20:59
Szczecińskie Centrum Renowacyjne, zamiast zajmować się modernizacją kamienic, swoją energię marnuje na zarządzanie mieszkaniami komunalnymi: ściąga czynsze, łata dachy. Stało się jeszcze jednym Zarządem Budynków i Lokali Komunalnych. A przecież nie taki był cel powoływania tej spółki - podsumowuje dyskusję o problemach śródmieścia Szczecina Jolanta Kowalewska z "Gazety Wyborczej"
ZOBACZ TAKŻE
- Impotencja deptakowa. Komentarz Zadwornego (04-04-10, 12:00)
- Deptak Bogusława, czyli parking dla tupeciarzy (31-03-10, 05:00)
- Szefowa SCR: Kiedy deptak? Trudno zadeklarować (14-03-10, 09:00)
- Wymarłe Śródmieście to kłopot wszystkich miast (?) (10-03-10, 20:04)
- Debata o Śródmieściu. Nasz deptak to skwer. (10-03-10, 09:58)
- Jak ożywić szczecińskie śródmieście (08-03-10, 20:15)
SERWISY
8 marca "Gazeta" rozpoczęła dyskusję o śródmiejskich kwartałach zarządzanych przez gminną spółkę Szczecińskie Centrum Renowacyjne. Spółka działa dziesiąty rok. Efekty jej działalności są nikłe: jedna strona deptaka Bogusława straszy kamienicami z oknami pozabijanymi deskami. Pięć kwartałów wokół placu Zamenhofa, które miały być przykładem rewitalizacji po szczecińsku, stało się zagłębiem lumpeksów, sklepów monopolowych i warzywniaków.
Dyskusję rozpoczęliśmy m.in. z powodu konfliktu między SCR-em a właścicielami Chiefa. Właściciele znanej w Polsce szczecińskiej restauracji rybnej skarżą się, że gminna spółka zabija ich czynszami. Za 160 m kw. restauracji i zawilgocone piwnice muszą co miesiąc płacić 20 tys. zł czynszu. SCR bronił się, że musi naliczać stawki rynkowe, dbać o gminne mienie, bo inaczej szefostwo zostanie posądzone o działanie na szkodę spółki.
Nowe kwartały to balast
Marek Hubiński, właściciel Tawerny Cutty Sark, który zrezygnował z prowadzenia biznesu na deptaku Bogusława, mówił "Gazecie": - SCR powinien naliczać takie czynsze, które dzierżawcom pozwolą złapać trochę oddechu, a prowadzonym przez nich interesom zagwarantują stabilność. Tę wypowiedź szefostwo SCR powinno wziąć sobie do serca. Tym bardziej że głównym zadaniem spółki jest rewitalizacja śródmieścia, a nie pełnienie roli kamienicznika.
SCR zajmowało się najpierw rewitalizacją dwóch kwartałów, których kamienice tworzą m.in. deptak Bogusława. Dorzucenie spółce przez miasto trzech kolejnych kwartałów - około 60 kamienic i podobnej liczby oficyn - było błędem. To balast, który niepotrzebnie obciąża wyniki finansowe spółki. Szczecińskie Centrum Renowacyjne zamiast skupiać się na celu, do którego zostało powołane, zamiast doprowadzić do świetności deptak, musi zajmować się wymianą okien, naprawą przeciekających dachów i ściąganiem czynszów. Na dodatek kamienice te są "niesprzedawalne" - w wielu budynkach SCR jest mniejszościowym udziałowcem. Dlatego te nieruchomości nie mogą być nawet zabezpieczeniem kredytów - na budynki z lokatorami i właścicielami pojedynczych mieszkań banki patrzą z niechęcią.
Wrzucenie obdrapanych kamienic do SCR dało komfort rządzącym Szczecinem. Ani zaległości czynszowe, ani wydatki na remonty nie są już zmartwieniem prezydenta. To wygodne, ale też krótkowzroczne. Najpierw prezydent Marian Jurczyk, a teraz Piotr Krzystek zachowują się tak, jakby zapomnieli, że SCR dysponuje majątkiem gminy.
Inny błąd miasto popełniło pod koniec 2004 r. Wtedy spółka miała szansę na pozyskanie 50 mln zł preferencyjnego kredytu z Banku Gospodarstwa Krajowego. Jednak jako poręczenia bank nie chciał zajmowanych przez lokatorów kamienic. Wolał, by kredyt poręczyło miasto. Ale ono tego nie zrobiło - w trosce o własne noty ratingowe.
Gdyby w 2004 r. doszło do podpisania umowy, to dziś wszystkie kamienice przy deptaku i budynki w obrębie ul. Jagiellońskiej, Śląskiej i Obrońców Stalingradu (czyli drugi z pięciu kwartałów) byłyby już odnowione.
Prezydent woli mercedesa
Od szefostwa SCR i prezydenta Krzystka od trzech lat słyszę: lada moment ruszamy z renowacją sześciu kamienic przy deptaku Bogusława i czterech przy ul. Jagiellońskiej. Rusztowań nie ma do tej pory. Podobno zbawieniem dla kwartałów mają być fundusze unijne. Skończmy z tą - powtarzaną jak mantra - wymówką. W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na szczeciński obszar metropolitarny do podziału jest 27 mln euro. To wystarczy na 27 kamienic. A gminnej spółce do odnowienia pozostało jeszcze ponad 70 kamienic frontowych i niemała liczba oficyn. Na dodatek metropolitarne fundusze unijne nie są przeznaczone tylko dla Szczecina. Mają prawo po nie sięgnąć także Stargard, Goleniów, Gryfino i Police.
SCR stoi z renowacją w miejscu od trzech lat. Przećwiczony mechanizm, że z pieniędzy za sprzedaż jednej kamienicy spółka ma pieniądze na remont dwóch kolejnych, przynosił efekty tylko w pierwszych latach działalności firmy. Dlaczego do tego nie wrócić? Kamienice muszą szybko zamienić się w biura i apartamenty. Dzięki temu w Śródmieściu będą pracować i mieszkać klienci okolicznych knajpek i sklepików, a SCR będzie mogło podnosić czynsze. W przeciwnym razie powstająca właśnie Galeria Kaskada zabierze z deptaka ostatnich przechodniów.
Do zajmowania się problemami SCR miasto się nie rwie. Prezydent Krzystek woli skupić się na nowych inwestycjach np. budowie hali widowiskowej. To trochę tak, jakby rodzina mieszkała w walącym się domu, a głowa tej rodziny zamiast na remont wydawała pieniądze na nowego mercedesa. Przy obecnym tempie remontów kandydaci na prezydenta miasta jeszcze w kilkunastu kampaniach wyborczych będą mogli wpisywać do swoich programów wyborczych renowację Śródmieścia.
Masz pomysły na ożywienie Śródmieścia? Napisz na: listy@szczecin.agora.pl.
Dyskusję rozpoczęliśmy m.in. z powodu konfliktu między SCR-em a właścicielami Chiefa. Właściciele znanej w Polsce szczecińskiej restauracji rybnej skarżą się, że gminna spółka zabija ich czynszami. Za 160 m kw. restauracji i zawilgocone piwnice muszą co miesiąc płacić 20 tys. zł czynszu. SCR bronił się, że musi naliczać stawki rynkowe, dbać o gminne mienie, bo inaczej szefostwo zostanie posądzone o działanie na szkodę spółki.
Nowe kwartały to balast
Marek Hubiński, właściciel Tawerny Cutty Sark, który zrezygnował z prowadzenia biznesu na deptaku Bogusława, mówił "Gazecie": - SCR powinien naliczać takie czynsze, które dzierżawcom pozwolą złapać trochę oddechu, a prowadzonym przez nich interesom zagwarantują stabilność. Tę wypowiedź szefostwo SCR powinno wziąć sobie do serca. Tym bardziej że głównym zadaniem spółki jest rewitalizacja śródmieścia, a nie pełnienie roli kamienicznika.
SCR zajmowało się najpierw rewitalizacją dwóch kwartałów, których kamienice tworzą m.in. deptak Bogusława. Dorzucenie spółce przez miasto trzech kolejnych kwartałów - około 60 kamienic i podobnej liczby oficyn - było błędem. To balast, który niepotrzebnie obciąża wyniki finansowe spółki. Szczecińskie Centrum Renowacyjne zamiast skupiać się na celu, do którego zostało powołane, zamiast doprowadzić do świetności deptak, musi zajmować się wymianą okien, naprawą przeciekających dachów i ściąganiem czynszów. Na dodatek kamienice te są "niesprzedawalne" - w wielu budynkach SCR jest mniejszościowym udziałowcem. Dlatego te nieruchomości nie mogą być nawet zabezpieczeniem kredytów - na budynki z lokatorami i właścicielami pojedynczych mieszkań banki patrzą z niechęcią.
Wrzucenie obdrapanych kamienic do SCR dało komfort rządzącym Szczecinem. Ani zaległości czynszowe, ani wydatki na remonty nie są już zmartwieniem prezydenta. To wygodne, ale też krótkowzroczne. Najpierw prezydent Marian Jurczyk, a teraz Piotr Krzystek zachowują się tak, jakby zapomnieli, że SCR dysponuje majątkiem gminy.
Inny błąd miasto popełniło pod koniec 2004 r. Wtedy spółka miała szansę na pozyskanie 50 mln zł preferencyjnego kredytu z Banku Gospodarstwa Krajowego. Jednak jako poręczenia bank nie chciał zajmowanych przez lokatorów kamienic. Wolał, by kredyt poręczyło miasto. Ale ono tego nie zrobiło - w trosce o własne noty ratingowe.
Gdyby w 2004 r. doszło do podpisania umowy, to dziś wszystkie kamienice przy deptaku i budynki w obrębie ul. Jagiellońskiej, Śląskiej i Obrońców Stalingradu (czyli drugi z pięciu kwartałów) byłyby już odnowione.
Prezydent woli mercedesa
Od szefostwa SCR i prezydenta Krzystka od trzech lat słyszę: lada moment ruszamy z renowacją sześciu kamienic przy deptaku Bogusława i czterech przy ul. Jagiellońskiej. Rusztowań nie ma do tej pory. Podobno zbawieniem dla kwartałów mają być fundusze unijne. Skończmy z tą - powtarzaną jak mantra - wymówką. W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na szczeciński obszar metropolitarny do podziału jest 27 mln euro. To wystarczy na 27 kamienic. A gminnej spółce do odnowienia pozostało jeszcze ponad 70 kamienic frontowych i niemała liczba oficyn. Na dodatek metropolitarne fundusze unijne nie są przeznaczone tylko dla Szczecina. Mają prawo po nie sięgnąć także Stargard, Goleniów, Gryfino i Police.
SCR stoi z renowacją w miejscu od trzech lat. Przećwiczony mechanizm, że z pieniędzy za sprzedaż jednej kamienicy spółka ma pieniądze na remont dwóch kolejnych, przynosił efekty tylko w pierwszych latach działalności firmy. Dlaczego do tego nie wrócić? Kamienice muszą szybko zamienić się w biura i apartamenty. Dzięki temu w Śródmieściu będą pracować i mieszkać klienci okolicznych knajpek i sklepików, a SCR będzie mogło podnosić czynsze. W przeciwnym razie powstająca właśnie Galeria Kaskada zabierze z deptaka ostatnich przechodniów.
Do zajmowania się problemami SCR miasto się nie rwie. Prezydent Krzystek woli skupić się na nowych inwestycjach np. budowie hali widowiskowej. To trochę tak, jakby rodzina mieszkała w walącym się domu, a głowa tej rodziny zamiast na remont wydawała pieniądze na nowego mercedesa. Przy obecnym tempie remontów kandydaci na prezydenta miasta jeszcze w kilkunastu kampaniach wyborczych będą mogli wpisywać do swoich programów wyborczych renowację Śródmieścia.
Masz pomysły na ożywienie Śródmieścia? Napisz na: listy@szczecin.agora.pl.
Najnowsze wiadomości
- 43 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Działanie przez zaniechanie...
tony1971
19.03.10, 10:29
...z tego słynie władza w Szczecinie:-( Dochrapać się stołka za 10000 złmiesięcznie, a reszta niech się wali... Walka z nepotyzmem politycznym to jakwalka z wiatrakami... Gospodarza nam »
-
Zaczynam mieć dość
krencik
19.03.10, 10:43
Zaczynam mieć dość stylu rządzenia prezydenta Krzystka. Jak placem Midasazmienia wszystko czego się tknie w przeformalizowany, upolityczniony,niewydajny, powolny, zbiurokratyzowany kołtun, »
-
Kowalewska: Grzechy SCR to grzechy miasta
fajny.kasik79
19.03.10, 11:05
Właśnie-dlaczego prezydent zamiast roztaczania utopijnych wizji nie zajmie sięjuż istniejącymi problemami? Jak mamy ściągać do miasta obcokrajowców skoronawet nie mamy w mieście miejsca , »
Najczęściej czytane24 htydzień




