Nowy dyrektor w ZCh: Nie jestem od picowania

Rozmawiał Mariusz Rabenda
2010-03-09 , aktualizacja: 09.03.2010 16:49
A A A Drukuj
W Policach są ogromne koszty, ale jeśli w tej całej masie koszty pracownicze stanowią 8-10 procent, to oznacza, że nie w cięciach osobowych droga - mówi Ireneusz Marciniak, który na wniosek ministra skarbu został dyrektorem ds. restrukturyzacji w Zakładach Chemicznych Police. Ma zmienić firmę tak, by ta zaczęła przynosić zyski. W ubiegłym roku ZCh zanotowały stratę w wysokości 410 mln zł.
Ireneusz Marciniak
Ireneusz Marciniak
SERWISY
Rozmowa o sytuacji ZCh Police

Mariusz Rabenda: Ma pan określoną misję, wie pan, na czym ma ona polegać?

Ireneusz Marciniak (dyrektor ds. restrukturyzacji Zakładów Chemicznych Police): - Cel jest jasny - wyprowadzenie firmy na normalne tory funkcjonowania, by osiągała dochód. Restrukturyzację chcę przeprowadzić przy najmniejszych możliwych kosztach finansowych i społecznych.

Jest pan tu raptem od czwartku, a już się mówi o zwolnieniach?

- Jestem przeciwnikiem zwolnień. Gdy restrukturyzowałem w ostatnich latach wydzieloną z Mennicy Państwowej spółkę Metale Szlachetne, na początku pracowało w niej 170 osób, teraz 105 - ale większość to odejścia emerytalne. Obecnie spółka przynosi dochody, choć już na początku skazywano ją na bankructwo.

W Policach są ogromne koszty, ale jeśli w tej całej masie koszty pracownicze stanowią 8-10 procent, to oznacza, że nie w cięciach osobowych droga. Nawet gdybyśmy zwolnili wszystkich, nie wpłynęłoby to znacząco na kondycję spółki.

Ale restrukturyzacja się rozpoczęła. Trwa przetarg na sprzedaż spółek zależnych.

- Tylko czy ktoś chce je kupić? Za drzwiami nie stoją oferenci, którzy by się o nie bili. One nie działają rynkowo, bo mają zapisane w umowach preferencyjne warunki. W takim razie po co mają się zmieniać? Obrazowo ujmując sprawę, działa to tak, że jakaś usługa na rynku jest dostępna za 100 zł, a my musimy ją kupić we własnej spółce zależnej za 120 zł. Restrukturyzacja musi objąć także te spółki, by zaczęły wreszcie działać na zasadach rynkowych, zamiast być ciężarem dla spółki matki. Poczekam więc na wynik przetargu. Jeśli spółki te nie znajdą nabywców i nie zmienią zasad funkcjonowania, naturalne wydaje się dokonanie zmian w ich zarządzaniu.

Gdzie jeszcze będzie pan szukał oszczędności?

- Przede wszystkim w obszarze technologii. Jestem inżynierem od optymalizacji procesów technologicznych. Znam się na tym i lubię to robić. Przed laty uruchamiałem instalacje w zakładach azotowych i one pracują do dziś. W "Policach" są ogromne rezerwy surowcowe. Jednym z przykładów jest niekorzystna struktura zużycia gazu, a przy ilościach, jakie zużywamy, nawet kilkuprocentowe jego zmniejszenie może przynieść wymierne korzyści finansowe. Może zakład bieli tytanowej wyprodukuje "superbiel" albo zaczniemy produkować sterylnie czyste kwasy, może uda się bardziej poszerzyć paletę naszych produktów. W tę stronę trzeba rozwijać firmę. Tymczasem tu w biurze rozwoju pracuje 18 osób - na 3 tys. załogi. W firmie, która chce się rozwijać, należałoby zmienić te proporcje w kierunku wzrostu innowacyjności i nowoczesności.

Przyszedł pan z nadania Ministerstwa Skarbu, by przygotować spółkę do prywatyzacji?

- Aspekt prywatyzacji w ogóle mnie nie interesuje. To jest sprawa ministerstwa - jako właściciela, czy i kiedy sprywatyzuje spółkę. Szykowanie pod prywatyzację kojarzy mi się ze sprzedawaniem starego samochodu. Picuje się go szpachlami i farbą po to, by uzyskać jak najlepszą cenę. Ja nie jestem od picowania, chcę tak zmienić zakład, by w długim czasie dobrze funkcjonował.

Ireneusz Marciniak (ur. 1953 r.) - Absolwent Politechniki Warszawskiej (inżynieria chemiczna). W latach 1997-2001 był wiceprezesem i prezesem spółki Chemosa zajmującej się analizami technologicznymi w przemyśle chemicznym i spożywczym. Od 2000 r. związany z Mennicą Państwową, zarządzał wydzieloną z niej spółką Metale Szlachetne.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Nowy dyrektor w ZCh: Nie jestem od picowania krencik 09.03.10, 17:48

    Powodzenia.... życzę szczerze i bez ironii. Skuteczna restrukturyzacja jestmożliwa, tylko potrzeba prawdziwego gospodarza z jajami.»

  • Nowy dyrektor w ZCh: Nie jestem od picowania belz-ebub12 01.04.10, 18:28

    ot i kolejny geniusz ekonomi towarzysz marciniak wszystkich nie zwolni bo to niewiele obniży koszty to może należy zwolnić 200% załogi albo lepiej nich za możliwość pracy płacą ci co tam »