Pielęgniarki oddały etaty i poszły na swoje
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 12:14
Pierwsza w Szczecinie prywatna praktyka pielęgniarek domów pomocy społecznej wystartowała właśnie w DPS przy Romera. Siostry przeszły z garnuszka gminy na kontrakt z NFZ.
ZOBACZ TAKŻE
- Dlaczego lekarze zlecają badania, a nie dają skierowań? (04-06-10, 20:36)
- Aktywniejsza pomoc społeczna (26-02-10, 12:08)
SERWISY
- Rynek się zmienia i my też. Mam nadzieję, że na tej zmianie zyskamy - mówi Elżbieta Wakuła, pielęgniarka z 33-letnim stażem. Wkrótce mogłaby przejść na wcześniejszą emeryturę. Ale postanowiła jak najdłużej wytrwać na rynku pracy i zaryzykować. Razem z pięcioma koleżankami założyły własną działalność. W szóstkę połączyły siły. Zawiązały spółkę cywilną Curationis. Od marca zaczynają nowe życie zawodowe.
Do lutego pracowały w tym samym domu przy ul. Romera na etatach. Przygotowywały się do zmiany. Nagrody za dobrą pracę poświęciły na ukończenie specjalistycznych kursów wymaganych przez NFZ.
- 26 lutego w konkursie ogłoszonym przez NFZ otrzymałyśmy kontrakt na świadczenie tych usług w naszym domu do końca roku - wyjaśnia Mariola Pawłowska-Bergiel. Po 17 latach na etacie została prezeską Curationis. - Lada dzień spodziewamy się podpisania umowy. Ale od początku marca funkcjonujemy już na nowych zasadach.
Dotąd w DPS przy ul. Romera było 12 pielęgniarek na etatach. Płacił im DPS. Pieniądze pochodziły z budżetu gminy (z części pomoc społeczna). Siostry miały stałą pensję i całe zabezpieczenie socjalne. Połowa zdecydowała się przejść na kontrakt, połowa nie. Teraz wspólnie układają grafiki. Pracę koordynuje kierownik działu opiekuńczo-pielęgnacyjnego. Ale "kontraktowe" mają obowiązek dyżurować tylko w dni powszednie w godz. 8-20. Bo tyle pacjentom gwarantuje fundusz. Za dyżury w nocy i weekendy odpowiedzialny jest dyrektor DPS. Dlatego, aby zachęcić "kontraktowe" do tych dyżurów, musi im dodatkowo płacić.
Każda z pielęgniarek z Curationis ma przypisanych 12 pacjentów (to norma NFZ). To podopieczni w najcięższych stanach: leżący, przewlekle chorzy (NFZ określa stan podopiecznego w tzw. skali Barthel - ocenia, na ile człowiek może sam funkcjonować, jaki jest stan jego zdrowia). Spółka nie może świadczyć dodatkowych usług poza domem.
- Może ta zmiana wpłynie na nasze samopoczucie. W końcu zostajemy same swoimi szefami. Coś ważnego się zmienia w naszym życiu - mówi Pawłowska-Bergiel. Pielęgniarki sądzą, że wkrótce do przejścia na kontrakty mobilizowane będą wszystkie siostry z DPS-ów. Dlatego wolały uprzedzić ten moment i jako szczecińskie prekursorki wynegocjować dobre warunki. Szacują, że nawet po opłaceniu ZUS, podatków, księgowej, informatyka itd. wyjdą na swoje. Liczą na wyższe niż dotychczas pensje. Ryszard Budzisz, dyrektor DPS też tak myśli. Nie ukrywa, że i on liczy na zyski. Cieszy się, że siostry zeszły mu "z gminnego garnuszka" i przeszły na koszt NFZ.
- Miesięcznie da mi to kilkanaście tysięcy złotych oszczędności - ma nadzieję. - Jeśli to się sprawdzi i na przyszły rok też będzie tak funkcjonowało, mam zamiar za pieniądze zaoszczędzone na pielęgniarskich etatach zatrudnić więcej opiekunek. Tak, by ludzie w końcu zaczęli tu pracować w normalnych standardach, a nie przeciążeni pracą ponad siły.
Kontrakty na Romera to początek zmian w szczecińskich DPS-ach. Szefowa domu kombatanta przy ul. Kruczej Zofia Krejczy mówi, że jej pielęgniarki też to rozważały. Ale więcej ma osób na pół etatu i w wieku przedemerytalnym, a te nie spieszą się na kontrakty.
Z reformy na Romera zadowolona jest Małgorzata Olejnik, dyrektorka wydziału zdrowia Urzędu Miasta: - Podopieczni DPS-ów całe życie płacili składki na ubezpieczenie społeczne. Teraz też mają to ubezpieczenie. Dlaczego w tej sytuacji gmina ma pokrywać koszty usług medycznych? - pyta Olejnik. - Teraz w końcu NFZ uzdrawia sytuację.
Podobne umowy siostry z DPS-ów mogą zawierać z funduszem od początku tego roku.
Do lutego pracowały w tym samym domu przy ul. Romera na etatach. Przygotowywały się do zmiany. Nagrody za dobrą pracę poświęciły na ukończenie specjalistycznych kursów wymaganych przez NFZ.
- 26 lutego w konkursie ogłoszonym przez NFZ otrzymałyśmy kontrakt na świadczenie tych usług w naszym domu do końca roku - wyjaśnia Mariola Pawłowska-Bergiel. Po 17 latach na etacie została prezeską Curationis. - Lada dzień spodziewamy się podpisania umowy. Ale od początku marca funkcjonujemy już na nowych zasadach.
Dotąd w DPS przy ul. Romera było 12 pielęgniarek na etatach. Płacił im DPS. Pieniądze pochodziły z budżetu gminy (z części pomoc społeczna). Siostry miały stałą pensję i całe zabezpieczenie socjalne. Połowa zdecydowała się przejść na kontrakt, połowa nie. Teraz wspólnie układają grafiki. Pracę koordynuje kierownik działu opiekuńczo-pielęgnacyjnego. Ale "kontraktowe" mają obowiązek dyżurować tylko w dni powszednie w godz. 8-20. Bo tyle pacjentom gwarantuje fundusz. Za dyżury w nocy i weekendy odpowiedzialny jest dyrektor DPS. Dlatego, aby zachęcić "kontraktowe" do tych dyżurów, musi im dodatkowo płacić.
Każda z pielęgniarek z Curationis ma przypisanych 12 pacjentów (to norma NFZ). To podopieczni w najcięższych stanach: leżący, przewlekle chorzy (NFZ określa stan podopiecznego w tzw. skali Barthel - ocenia, na ile człowiek może sam funkcjonować, jaki jest stan jego zdrowia). Spółka nie może świadczyć dodatkowych usług poza domem.
- Może ta zmiana wpłynie na nasze samopoczucie. W końcu zostajemy same swoimi szefami. Coś ważnego się zmienia w naszym życiu - mówi Pawłowska-Bergiel. Pielęgniarki sądzą, że wkrótce do przejścia na kontrakty mobilizowane będą wszystkie siostry z DPS-ów. Dlatego wolały uprzedzić ten moment i jako szczecińskie prekursorki wynegocjować dobre warunki. Szacują, że nawet po opłaceniu ZUS, podatków, księgowej, informatyka itd. wyjdą na swoje. Liczą na wyższe niż dotychczas pensje. Ryszard Budzisz, dyrektor DPS też tak myśli. Nie ukrywa, że i on liczy na zyski. Cieszy się, że siostry zeszły mu "z gminnego garnuszka" i przeszły na koszt NFZ.
- Miesięcznie da mi to kilkanaście tysięcy złotych oszczędności - ma nadzieję. - Jeśli to się sprawdzi i na przyszły rok też będzie tak funkcjonowało, mam zamiar za pieniądze zaoszczędzone na pielęgniarskich etatach zatrudnić więcej opiekunek. Tak, by ludzie w końcu zaczęli tu pracować w normalnych standardach, a nie przeciążeni pracą ponad siły.
Kontrakty na Romera to początek zmian w szczecińskich DPS-ach. Szefowa domu kombatanta przy ul. Kruczej Zofia Krejczy mówi, że jej pielęgniarki też to rozważały. Ale więcej ma osób na pół etatu i w wieku przedemerytalnym, a te nie spieszą się na kontrakty.
Z reformy na Romera zadowolona jest Małgorzata Olejnik, dyrektorka wydziału zdrowia Urzędu Miasta: - Podopieczni DPS-ów całe życie płacili składki na ubezpieczenie społeczne. Teraz też mają to ubezpieczenie. Dlaczego w tej sytuacji gmina ma pokrywać koszty usług medycznych? - pyta Olejnik. - Teraz w końcu NFZ uzdrawia sytuację.
Podobne umowy siostry z DPS-ów mogą zawierać z funduszem od początku tego roku.
Najnowsze wiadomości
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Bal mediów w Kafe Jerzy. ZOBACZ, kto przyszedł
- Surrealistyczny Szczecin. WYJĄTKOWE ZDJĘCIA
- Ranking polskich dworców. Jak wypadł Szczecin?
- Po telefonie posłanki PO lekarz stracił pracę
- Zmiana pogody. Nadciąga silny wiatr i śnieżyca
- Brukują, by wjechać na Wojska Polskiego
- Niemcy wrócą po "zrabowane mienie"? ...
- Bal mediów w Kafe Jerzy. ZOBACZ, kto przyszedł
- Ranking polskich dworców. Jak wypadł Szczecin?
- Kładki pancerne. Po co nam aż takie? ...
- Sześć obwodnic i tunel powstaną do 2020 ...
- Surrealistyczny Szczecin. WYJĄTKOWE ZDJĘCIA
- Auto nie odpala na mrozie? SPRAWDŹ, co ...
- Wolny wieczór? 18 pomysłów na weekend i ...





