Z Głową o białogłowach. Spacer na Dzień Kobiet
2010-03-07
, aktualizacja: 07.03.2010 21:04
Tu urodziły się dwie caryce Rosji. Spalono na stosie czarującą Sydonię. Chodziła po linie między dachami "Dziewczyna Stratosfery." Odbył się pierwszy striptiz w PRL-u. Na niezwykłą wycieczkę śladami kobiet w Szczecinie wybraliśmy się ze znakomitym przewodnikiem miejskim Przemkiem Głową
Najstarszą uwiecznioną szczeciniankę możemy oglądać pod rzeźbą św. Ottona na małym dziedzińcu Zamku. Mało kto zauważa, że pod figurą biskupa Bambergu są jeszcze wyryte postaci. A jest tam, jak podejrzewa nasz przewodnik, postać księżniczki brunszwickiej Agnieszki, która w 1331 r. wyszła za Barnima III. Na małym dziedzińcu Zamku oglądamy kopię z międzywojnia. Gdy pójdziemy obejrzeć oryginał w Muzeum Narodowym przy ul. Staromłyńskiej, dostrzeżemy, że oprócz księcia i księżnej, z boku głowicy jest jeszcze postać innej kobiety.
Żeby zobaczyć najstarszy wizerunek kobiety we wnętrzu, wybieramy się do kościoła św. Jana Ewangelisty przy ul. św. Ducha. Tu, w lewej nawie, wmurowane jest średniowieczne epitafium Henriciusa i Gertrudy Rabenstropów z 1378 r. - To najstarszy wizerunek pary małżeńskiej ze Szczecina, której tożsamość nie budzi wątpliwości - mówi Przemek Głowa.
Zatrzymujemy się przed portalem filii Akademii Muzycznej przy ul. Grodzkiej. Po bokach drzwi dwie hermy, męska z kielichem, symbolizująca religię i kobieca z mieczem - sprawiedliwość (XVI/XVII w.). U góry naga Wenus (najstarsza "golizna" w mieście).
- Ten portal mógł być wejściem do sypialni książęcej. Religia i władza sędziowska należała w państwie protestanckim do księcia - mówi Przemek Głowa. - Może portal prowadził do zamkowej sypialni? W renesansie wyobrażenie nagiej Wenus było symbolem dobrego pożycia małżeńskiego.
Szczecin był jednym z pierwszych miejsc na Pomorzu Zachodnim, do którego przyjechały cysterki. Nieopodal Zamku, nad Odrą, był kościół Najświętszej Marii Panny nazywany Katarzyny - od patronki cysterek, które miały tu swój klasztor. Cysterki ściągnęła z Danii do Szczecina księżniczka Marianna, pierwsza żona Barnima I w 1240 r. Przy klasztorze powstała szkoła dla dziewcząt z dobrych domów i przytułek dla wdów i sierot z rodzin szlacheckich.
- Podarowano im Grabowo, z czasem miały 40 wsi. Oprócz dochodów np. z młynów, wiatraków, próbowały uprawiać pierwsze winnice w Szczecinie - dodaje Głowa. - Wiadomo, że w 1504 r. wydano ostry zakaz odwiedzania się przez cysterki i zakonników z klasztoru kartuzów na Grabowie.
Przeoryszą klasztoru cysterek w Marianowie była słynna Sydonia von Borck.
Przetrzymywana za czary była w zamku Oderburg, ale torturowana też (a miała wtedy 80 lat) na zamku w Szczecinie i ścięta, a później spalona na stosie w 1620 r. za Bramą Młyńską (ul. Staromłyńska). - Pytają mnie o jej czary, a tu istotne jest, że była wykształcona. To była świadoma, nowoczesna, kobieta, która całe życie walczyła o swoje prawa - mówi Głowa.
Bramę Królewską na pewno oglądała najbardziej znana szczecinianka Zofia Augusta Anhalt-Zerbst, późniejsza caryca Katarzyna II Wielka. Urodziła się w 1729 r. przy obecnej ul. Farnej, ale kiedy ojciec awansował na komendanta twierdzy szczecińskiej, zamieszkali w zachodnim skrzydle zamku. Jej synową będzie szczecinianka Maria Fiodorowna, zwana Matką Carów.
Najsłynniejszy salon artystyczny Szczecina poprowadziła Zofia Karolina Augusta von Tilebein. Na Żelechowej, przy ul. Robotniczej, pozostały już tylko fundamenty jej pałacyku. Było to miejsce spotkań ówczesnej elity. Podobno grał tu młodziutki Fryderyk Chopin.
- A to moje odkrycie sprzed dwóch tygodni: "Dziewczyna Stratosfery", szczecińska akrobatka, linoskoczka Camilla Mayer - mówi Głowa i pokazuje zdjęcie, na którym po linie rozciągniętej z czubka wieży Muzeum przy Wałach do masztu za pomnikiem Fryderyka III balansuje kobieta.
W 1940 r. zginęła w cyrku w Berlinie. Pochowana została na cmentarzu w Szczecinie.
Przewodnik opowiada jeszcze m.in. o Elżbiecie Brunszwickiej, najpiękniejszej kobiecie epoki, zesłanej do Szczecina, gdzie nie mogła widzieć się z żadnym mężczyzną (obarczono ją - paradoksalnie - taką karą za niewierność małżeńską jej męża, księcia pruskiego Fryderyka Wilhelma II), polskiej szlachciance Marii Baranowskiej, żonie Antona Dohrna, współinicjatorce stworzenia kolekcji kopii rzeźb antycznych, "brzęczących pszczołach" jak nazywano liczne prostytutki w twierdzy Szczecin i o pierwszym striptizie w PRL-u, który obywatelka Czechosłowacji zrobiła w Kaskadzie.
- Zobaczyłem w księgarni przerażającą liczbę książek o wojnie. Czy musimy tyle o niej wiedzieć? Zainteresujmy się intrygującą historią pań w naszym mieście, które miały wielką siłę charakteru, żeby tak się zaznaczyć w czasach, w których liczyły się zamki warowne, wojny, armaty - mówi nasz przewodnik.
Żeby zobaczyć najstarszy wizerunek kobiety we wnętrzu, wybieramy się do kościoła św. Jana Ewangelisty przy ul. św. Ducha. Tu, w lewej nawie, wmurowane jest średniowieczne epitafium Henriciusa i Gertrudy Rabenstropów z 1378 r. - To najstarszy wizerunek pary małżeńskiej ze Szczecina, której tożsamość nie budzi wątpliwości - mówi Przemek Głowa.
Zatrzymujemy się przed portalem filii Akademii Muzycznej przy ul. Grodzkiej. Po bokach drzwi dwie hermy, męska z kielichem, symbolizująca religię i kobieca z mieczem - sprawiedliwość (XVI/XVII w.). U góry naga Wenus (najstarsza "golizna" w mieście).
- Ten portal mógł być wejściem do sypialni książęcej. Religia i władza sędziowska należała w państwie protestanckim do księcia - mówi Przemek Głowa. - Może portal prowadził do zamkowej sypialni? W renesansie wyobrażenie nagiej Wenus było symbolem dobrego pożycia małżeńskiego.
Szczecin był jednym z pierwszych miejsc na Pomorzu Zachodnim, do którego przyjechały cysterki. Nieopodal Zamku, nad Odrą, był kościół Najświętszej Marii Panny nazywany Katarzyny - od patronki cysterek, które miały tu swój klasztor. Cysterki ściągnęła z Danii do Szczecina księżniczka Marianna, pierwsza żona Barnima I w 1240 r. Przy klasztorze powstała szkoła dla dziewcząt z dobrych domów i przytułek dla wdów i sierot z rodzin szlacheckich.
- Podarowano im Grabowo, z czasem miały 40 wsi. Oprócz dochodów np. z młynów, wiatraków, próbowały uprawiać pierwsze winnice w Szczecinie - dodaje Głowa. - Wiadomo, że w 1504 r. wydano ostry zakaz odwiedzania się przez cysterki i zakonników z klasztoru kartuzów na Grabowie.
Przeoryszą klasztoru cysterek w Marianowie była słynna Sydonia von Borck.
Przetrzymywana za czary była w zamku Oderburg, ale torturowana też (a miała wtedy 80 lat) na zamku w Szczecinie i ścięta, a później spalona na stosie w 1620 r. za Bramą Młyńską (ul. Staromłyńska). - Pytają mnie o jej czary, a tu istotne jest, że była wykształcona. To była świadoma, nowoczesna, kobieta, która całe życie walczyła o swoje prawa - mówi Głowa.
Bramę Królewską na pewno oglądała najbardziej znana szczecinianka Zofia Augusta Anhalt-Zerbst, późniejsza caryca Katarzyna II Wielka. Urodziła się w 1729 r. przy obecnej ul. Farnej, ale kiedy ojciec awansował na komendanta twierdzy szczecińskiej, zamieszkali w zachodnim skrzydle zamku. Jej synową będzie szczecinianka Maria Fiodorowna, zwana Matką Carów.
Najsłynniejszy salon artystyczny Szczecina poprowadziła Zofia Karolina Augusta von Tilebein. Na Żelechowej, przy ul. Robotniczej, pozostały już tylko fundamenty jej pałacyku. Było to miejsce spotkań ówczesnej elity. Podobno grał tu młodziutki Fryderyk Chopin.
- A to moje odkrycie sprzed dwóch tygodni: "Dziewczyna Stratosfery", szczecińska akrobatka, linoskoczka Camilla Mayer - mówi Głowa i pokazuje zdjęcie, na którym po linie rozciągniętej z czubka wieży Muzeum przy Wałach do masztu za pomnikiem Fryderyka III balansuje kobieta.
W 1940 r. zginęła w cyrku w Berlinie. Pochowana została na cmentarzu w Szczecinie.
Przewodnik opowiada jeszcze m.in. o Elżbiecie Brunszwickiej, najpiękniejszej kobiecie epoki, zesłanej do Szczecina, gdzie nie mogła widzieć się z żadnym mężczyzną (obarczono ją - paradoksalnie - taką karą za niewierność małżeńską jej męża, księcia pruskiego Fryderyka Wilhelma II), polskiej szlachciance Marii Baranowskiej, żonie Antona Dohrna, współinicjatorce stworzenia kolekcji kopii rzeźb antycznych, "brzęczących pszczołach" jak nazywano liczne prostytutki w twierdzy Szczecin i o pierwszym striptizie w PRL-u, który obywatelka Czechosłowacji zrobiła w Kaskadzie.
- Zobaczyłem w księgarni przerażającą liczbę książek o wojnie. Czy musimy tyle o niej wiedzieć? Zainteresujmy się intrygującą historią pań w naszym mieście, które miały wielką siłę charakteru, żeby tak się zaznaczyć w czasach, w których liczyły się zamki warowne, wojny, armaty - mówi nasz przewodnik.
Najnowsze wiadomości
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Z Głową o białogłowach. Spacer na Dzień Kobiet
gozal
08.03.10, 01:05
bardzo ciekawe. z naszej historii można wyłuskiwać różne barwne wątki.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...




