Prezes Pogoni: za dużo teoretyzowania o stadionie

Rozmawiał Mariusz Rabenda
2010-03-05 , aktualizacja: 05.03.2010 10:26
A A A Drukuj
Pieniądze na tę inwestycję można zebrać, sprzedając miejskie tereny. Choćby grunty przy ul. Twardowskiego, na których stoi stary stadion - mówi Artur Kałużny.

Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Eksperci z firmy Investment Support we wtorek przedstawili radnym koncepcję budowy stadionu w ramach partnerstwa prywatno-publicznego. Jeśli obiekt miałby widownię na 35 tys. miejsc, kosztowałby 500 mln zł; z widownią na 25 tys. - 260 mln zł. Pomysł IS polega na tym, że miasto przekazuje na 30 lat grunty pod stadion, a prywatny podmiot musi zaprojektować, wybudować i utrzymywać w tym czasie obiekt. Za to do roku 2054 miasto płaciłoby mu corocznie 56 mln zł (jeśli stadion miałby 35 tys. pojemności) lub 32 mln zł (przy 25-tysięcznych trybunach).



Rozmowa z Arturem Kałużnym

Mariusz Rabenda: Mam wrażenie, że sceptycznie ocenił pan prezentację przedstawioną przez Investment Support.

Artur Kałużny, prezes Pogoni Szczecin: Nie jestem sceptykiem, jeśli chodzi o samą koncepcję, bo usłyszeliśmy wiele rzeczowych informacji, ale jak dla mnie - jako człowieka, który w biznesie obraca się już parę ładnych lat - za dużo w tym było teorii, za mało praktycznych rozwiązań. Nie wiem na przykład, jaki interes miałby w wejściu w to partnerstwo prywatny inwestor.

Dostawałby co roku od 32 do 56 mln zł. To spora kwota.

- Ale na dzień dobry musi wyłożyć przynajmniej 400 mln zł.

Komu więc, pana zdaniem, bardziej się to opłaca?

- Miastu najbardziej opłacałoby się wziąć kolejny kredyt z banku oprocentowany na 2 proc. [taki Szczecin dostał w ub. roku na inwestycje - red.] i za to zbudować stadion, a nie bawić się w pionierskie działania. Bo tak dużej inwestycji w ramach PPP nikt jeszcze nie robił. Boję się, że to pionierstwo może opóźnić inwestycję.

Ale skarbnik miasta mówił w czwartek w "Gazecie", że możliwości kredytowe Szczecina się wyczerpały [wynoszą 600 mln zł]. Nie możemy wziąć kolejnej pożyczki z banku.

- Prezydent miasta mówił też kiedyś o "poduszkach bezpieczeństwa", czyli możliwości skomercjalizowania gruntów miejskich. Niech więc odpali te poduszki i w ten sposób zdobędzie pieniądze na stadion. Do sprzedania mogą być choćby tereny obecnego stadionu przy ul. Twardowskiego.

To znaczy, że nie jest pan już przywiązany do koncepcji jego przebudowy?

- Miasto i Pogoń potrzebują stadionu na gwałt. Niech on będzie gdziekolwiek. Koncepcja Dąbia nie jest zła - przemawia za nią dobre skomunikowanie i możliwość zbudowania obiektu, który będzie ładny i charakterystyczny. Dobrze byłoby, gdybyśmy już nie dyskutowali o miejscu, a zajęli się budową.

A pojemność? Rekomendowano 25 tys., ale przepisy UEFA przy takiej wielkości ograniczą obiekt do maksimum półfinałów europejskich pucharów.

- Myślę, że skończy się na 30 tys. Obiekcie klasy elite. Jeśli marzymy o wielkich sukcesach Pogoni, to nie ograniczajmy na starcie tych marzeń wielkością stadionu. Jeśli na 25-tysięczny będziemy musieli wydać 250 mln zł, to wydajmy 300 mln i zbudujmy obiekt elite.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Prezes Pogoni: za dużo teoretyzowania o stadionie cbaabc 05.03.10, 11:28

    Dobrze gada. Przez kryzysem teren Pogoni wyceniono na 100mln zł. To 1/4.Pozostało 300mln. Ciągle bardzo dużo.»

  • Trzeźwa opinia krencik 05.03.10, 11:41

    Zgadzam się z nim. Powiedział krótko i na temat, bez tegopolityczno-dziennikarskiego memłania. Dobry prawnik na pewno znajdziemożliwość sfinansowania tej inwestycji, ważne że pieniądze »

  • chyba przezes nie kocha Krzystka tateti 05.03.10, 22:32

    Jakoś tak mało sympatycznie mówi o fantazjach Krzystka o stadionie.»