O przedszkolach bez emocji

tm
2010-03-04 , aktualizacja: 04.03.2010 14:37
A A A Drukuj
- Nie oczekiwaliśmy przełomu, tylko spokojnej, rzeczowej dyskusji. I taka się rozpoczęła - mówi Jan Laszkiewicz, współzałożyciel Komitetu Obrony Przedszkoli.
SERWISY
Wczorajsza wizyta rodziców w Urzędzie Miasta to kolejny etap debaty o sytuacji w zatłoczonych szczecińskich przedszkolach.

Tegoroczna rekrutacja rozpoczyna się 15 marca. Wydział oświaty proponuje utrzymanie nieregulaminowych 30-osobowych grup, by do publicznych placówek przyjąć 7,5 tys. dzieci. To ponad połowa zameldowanych w Szczecinie 3-6-latków. Pozostałe trafiłyby do zerówek w szkołach podstawowych (ok. 2 tys.) i przedszkoli niepublicznych. Warianty tegorocznego naboru przedstawiono na ubiegłotygodniowym posiedzeniu komisji edukacji rady miasta. Rodzice i opozycyjni radni komentowali, że to gaszenie pożaru, działania doraźne. Brakuje strategii edukacyjnej, inwestycji, redukowane są etaty, liczba przedszkolaków rośnie, a oświatowe władze ignorują alarmujące głosy.

Pismo w tej sprawie trafiło do prezydenta Szczecina. Na komisji była burza. Rodzicielski komitet został zaproszony na rozmowy do magistratu.

- To jest nasz sukces. Nagłośniliśmy problem. Skoro wiceprezydent Elżbieta Masojć przyznaje w radiowym wywiadzie, że cięcia etatów poszły za daleko, to znaczy, że nasze protesty były potrzebne - mówi Jan Laszkiewicz, ojciec czterolatki z przedszkola na Pogodnie. - Ze spotkania jesteśmy zadowoleni. Rozmawialiśmy rzeczowo. Doraźnie najważniejsze jest zwiększenie zatrudnienia w publicznych placówkach, w dłuższej perspektywie - strategia miasta, by edukacją przedszkolną objąć jak największą liczbę dzieci.

Wydział oświaty zaprosił rodziców na kolejne spotkanie. W przyszłym tygodniu powinny być znane liczby - ile będzie dodatkowych etatów opiekuńczych (woźne oddziałowe, pomoce nauczyciela), jakie środki przeznaczy na to gmina.

- Zespół dyrektorów przedszkoli określił, że największe potrzeby są w grupach czterolatków, w małych przedszkolach i filiach. Przeliczam etaty na pieniądze - wyjaśnia Lidia Rogaś, dyrektor wydziału oświaty w magistracie. - Cieszę się, że do spotkania doszło, że spokojnie, punkt po punkcie, omówiliśmy najważniejsze kwestie. My nie stoimy po dwóch stronach barykady, tylko inaczej oceniamy potrzeby i możliwości.

Pytana o radiową deklarację wiceprezydent Masojć, że rodzicom należą się przeprosiny za zbyt emocjonalne wypowiedzi pod ich adresem, dyrektor Rogaś stwierdziła: - Między nami nie ma urazy. Mimo emocji.

- Nie słuchałem radia, rano szykowałem się do spotkania - skomentował dyplomatycznie brak przeprosin Laszkiewicz.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy