Krzystek kontra Nitras
2010-03-02
, aktualizacja: 02.03.2010 19:56
Krzystek: Nitras już mi nie ufa. Nitras: Nie jesteśmy monarchią. Każdy musi poddawać się weryfikacji wyborczej i bardzo dobrze, że tak jest.
ZOBACZ TAKŻE
- Nitras za Sikorskim, Zaremba za Komorowskim (14-03-10, 19:14)
- Przepis Nitrasa na prezydenta (01-03-10, 21:11)
- Tydzień na umowę z boromeuszkami (10-02-10, 13:45)
Głosami radnych PO i SLD projekt uchwały o sprzedaży byłego szpitala miejskiego archidiecezji spadł z porządku obrad poniedziałkowej sesji. Sprawa podzieliła Platformę. Część radnych PO jest za sprzedażą szpitala archidiecezji za 20 tys. zł (czyli za 0,1 proc. wartości). Kościół zadeklarował, że wspólnie z zakonem boromeuszek zainwestuje tam 70 mln zł i stworzy Centrum Opiekuńczo-Lecznicze. Jednak niektórzy radni PO uznali, że trzeba opracować nową uchwałę i bardziej zabezpieczyć interes miasta, np. zaproponować archidiecezji dzierżawę z możliwością późniejszego wykupu nieruchomości po uruchomieniu działalności. Wiele wskazuje na to, że faktyczną przyczyną rozłamu w klubie PO jest walka o wpływy między prezydentem Piotrem Krzystkiem a szefem miejskich struktur PO Sławomirem Nitrasem.
Rozmowa z prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem
Adam Zadworny: Panie prezydencie, dlaczego propozycję zorganizowania prawyborów w szczecińskiej Platformie uważa pan za przejaw braku zaufania PO do pana osoby?
Piotr Krzystek: To nie Platforma, ale Sławomir Nitras nie ufa już Piotrowi Krzystkowi. Do tej pory moja współpraca z Platformą Obywatelską układała się bardzo dobrze. Ponad trzy lata temu osiągnęliśmy razem duży wyborczy sukces. Nasza wspólna praca na rzecz miasta stworzyła przedpole do wygrania kolejnych wyborów. A tylko to daje szanse na realizację rozpoczętych już projektów. Uważam, że pomysł przeprowadzenia prawyborów kwestionuje dotychczasowe osiągnięcia moje i Platformy. Dlatego patrzę na ten pomysł z niepokojem.
Prawybory to część systemu demokratycznego.
- Tak, ale nie w sytuacji urzędującego prezydenta. W takiej sytuacji to strzał we własne kolano.
Przejdźmy do sprawy byłego szpitala miejskiego. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że gdyby w poniedziałek radni przegłosowali uchwałę w sprawie sprzedaży byłego szpitala boromeuszkom, pan zyskałby przychylność Kościoła. Można również zaryzykować stwierdzenie, że to mogłoby oznaczać nieformalne poparcie pana osoby w wyborach prezydenckich. W sytuacji, gdy radni odłożyli tę sprawę na później, przekaz jest następujący: to od Sławomira Nitrasa, a nie prezydenta miasta zależy, na jakich warunkach Kościół przejmie szpital.
- Nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków. O tym, kto i na jakich warunkach kupi szpital, zadecydują radni.
Nie chodzi mi o formalne decyzje. Chodzi mi o to, kto może zbić na tym kapitał polityczny. O polityczne gry, które toczą się wokół tej sprawy.
- Jeżeli ktoś temat szpitala chce rozgrywać w sposób polityczny, to popełnia duży błąd. Wynegocjowaliśmy korzystne dla miasta warunki, dające szanse realizacji tej ważnej dla Szczecina inwestycji. Szkoda, że w kluczowym momencie niektórym zabrakło odwagi. Wyborcy spodziewają się przecież, że będziemy podejmowali decyzje w tak ważnych sprawach w oparciu o przesłanki merytoryczne, a nie polityczne.
Jeśli już jesteśmy przy wyborcach, to proszę im w prosty sposób wytłumaczyć: o co chodzi w konflikcie pomiędzy Sławomirem Nitrasem a Piotrem Krzystkiem?
- Ja stawiam na dobry dla miasta program, działania zmierzające do jego realizacji i osoby mające je realizować. W takiej kolejności, a nie odwrotnie. Właśnie tym się różnimy. To wszystko.
Rozmowa ze Sławomirem Nitrasem
Monika Adamowska: Radni PO ulegli presji Sławomira Nitrasa?
Sławomir Nitras, szef szczecińskiej PO: Raczej na odwrót. Prezydent forsował coś, co nie wszyscy radni akceptowali. Uznał, że "prześliźnie" uchwałę głosami PiS i części PO, więc nie musi rozmawiać z resztą. Ja nie mogę zaakceptować tego, by część klubu była za, a część przeciw. To rozbija klub, który zawsze lojalnie wspierał prezydenta. Dlatego chciałbym, by prezydent wypracował porozumienie radnych w sprawie umowy.
Jak prezydent powinien się zachować w tej sprawie?
- Bardzo szanuję Piotra Krzystka. Jesteśmy w roku wyborczym i jego emocje są uzasadnione. Ale ja emocjom się nie poddam. Chcę tylko sytuacji, w której cała PO będzie mogła poprzeć tę decyzję. Szpital warto przekazać Kościołowi na cele społeczne. Otwartą kwestią jest, na jakich warunkach. Trzeba wypracować umowę, która będzie powszechnie akceptowalna.
Czyli nie chodzi o to: dać czy nie dać, tylko kto da i zyska poparcie Kościoła, aby Piotr Krzystek sam "nie spił śmietanki"?
- To nieuprawniona sugestia. Ja nie mam pędu do spijania śmietanek. Ta sprawa nie ma drugiego dna z perspektywy PO. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której Piotr Krzystek odmawia negocjacji, bo mówi, że on już wynegocjował. Radnym PO zależy na zabezpieczeniu interesów miasta.
Skoro nie chcecie negocjować za prezydenta, to dlaczego szef klubu PO poszedł bez niego w czwartek na spotkanie z arcybiskupem?
- Prof. Grodzki został zaproszony i dlatego poszedł [był tam razem z przewodniczącym rady Bazylim Baranem, także z PO - red.].
PO mówi: jest nowa propozycja kurii. Kuria: nie ma.
- Nie chcę za pośrednictwem mediów dyskutować z księdzem arcybiskupem, którego niezmiernie szanuję. W poniedziałek na posiedzeniu klubu dyskusja nie toczyła się, jak powinna, między radnymi a prezydentem, tylko między radnymi a księdzem Grzegorzem Harasimiakiem, pełnomocnikiem arcybiskupa. Ksiądz Harasimiak stwierdził, że kuria może się zgodzić na umowę z późniejszą datą przekazania własności. Konkretnie w momencie rozpoczęcia inwestycji. Wątpliwość PO budzi właśnie sposób przekazania nieruchomości. Mamy głębokie przekonanie, w którym prezydent nas utwierdził na tym posiedzeniu klubu, że nie wszystkie możliwości prawne zostały poważnie wzięte pod uwagę.
Ogłasza pan prawybory. Nie akceptuje pan Piotra Krzystka jako kandydata PO na prezydenta?
- Nie widzę żadnego związku między prawyborami a kwestią szpitala. Podkreślam to z całą mocą. Prawybory to tendencja w całej Platformie i trzeba się przyzwyczaić, że ona będzie coraz bardziej powszechna. Prawybory w Szczecinie to nie mój pomysł, a jednego z kół, które przedstawiło tę propozycję zarządowi powiatu. Nie podzielam opinii, że obecny prezydent nie może się poddać prawyborom. W spółkach prawa handlowego też, gdy kończy się kadencja, jest konkurs na nowego prezesa. Nawet, jeśli obecny jest najlepszy na świecie, musi stanąć do tego konkursu. Skoro ja jestem szefem PO w Szczecinie i deklaruję, że dalej chcę nim być, to znaczy, że ma nie być wyborów? Nie jesteśmy monarchią. Każdy musi poddawać się weryfikacji wyborczej i bardzo dobrze, że tak jest.
Rozmowa z prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem
Adam Zadworny: Panie prezydencie, dlaczego propozycję zorganizowania prawyborów w szczecińskiej Platformie uważa pan za przejaw braku zaufania PO do pana osoby?
Piotr Krzystek: To nie Platforma, ale Sławomir Nitras nie ufa już Piotrowi Krzystkowi. Do tej pory moja współpraca z Platformą Obywatelską układała się bardzo dobrze. Ponad trzy lata temu osiągnęliśmy razem duży wyborczy sukces. Nasza wspólna praca na rzecz miasta stworzyła przedpole do wygrania kolejnych wyborów. A tylko to daje szanse na realizację rozpoczętych już projektów. Uważam, że pomysł przeprowadzenia prawyborów kwestionuje dotychczasowe osiągnięcia moje i Platformy. Dlatego patrzę na ten pomysł z niepokojem.
Prawybory to część systemu demokratycznego.
- Tak, ale nie w sytuacji urzędującego prezydenta. W takiej sytuacji to strzał we własne kolano.
Przejdźmy do sprawy byłego szpitala miejskiego. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że gdyby w poniedziałek radni przegłosowali uchwałę w sprawie sprzedaży byłego szpitala boromeuszkom, pan zyskałby przychylność Kościoła. Można również zaryzykować stwierdzenie, że to mogłoby oznaczać nieformalne poparcie pana osoby w wyborach prezydenckich. W sytuacji, gdy radni odłożyli tę sprawę na później, przekaz jest następujący: to od Sławomira Nitrasa, a nie prezydenta miasta zależy, na jakich warunkach Kościół przejmie szpital.
- Nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków. O tym, kto i na jakich warunkach kupi szpital, zadecydują radni.
Nie chodzi mi o formalne decyzje. Chodzi mi o to, kto może zbić na tym kapitał polityczny. O polityczne gry, które toczą się wokół tej sprawy.
- Jeżeli ktoś temat szpitala chce rozgrywać w sposób polityczny, to popełnia duży błąd. Wynegocjowaliśmy korzystne dla miasta warunki, dające szanse realizacji tej ważnej dla Szczecina inwestycji. Szkoda, że w kluczowym momencie niektórym zabrakło odwagi. Wyborcy spodziewają się przecież, że będziemy podejmowali decyzje w tak ważnych sprawach w oparciu o przesłanki merytoryczne, a nie polityczne.
Jeśli już jesteśmy przy wyborcach, to proszę im w prosty sposób wytłumaczyć: o co chodzi w konflikcie pomiędzy Sławomirem Nitrasem a Piotrem Krzystkiem?
- Ja stawiam na dobry dla miasta program, działania zmierzające do jego realizacji i osoby mające je realizować. W takiej kolejności, a nie odwrotnie. Właśnie tym się różnimy. To wszystko.
Rozmowa ze Sławomirem Nitrasem
Monika Adamowska: Radni PO ulegli presji Sławomira Nitrasa?
Sławomir Nitras, szef szczecińskiej PO: Raczej na odwrót. Prezydent forsował coś, co nie wszyscy radni akceptowali. Uznał, że "prześliźnie" uchwałę głosami PiS i części PO, więc nie musi rozmawiać z resztą. Ja nie mogę zaakceptować tego, by część klubu była za, a część przeciw. To rozbija klub, który zawsze lojalnie wspierał prezydenta. Dlatego chciałbym, by prezydent wypracował porozumienie radnych w sprawie umowy.
Jak prezydent powinien się zachować w tej sprawie?
- Bardzo szanuję Piotra Krzystka. Jesteśmy w roku wyborczym i jego emocje są uzasadnione. Ale ja emocjom się nie poddam. Chcę tylko sytuacji, w której cała PO będzie mogła poprzeć tę decyzję. Szpital warto przekazać Kościołowi na cele społeczne. Otwartą kwestią jest, na jakich warunkach. Trzeba wypracować umowę, która będzie powszechnie akceptowalna.
Czyli nie chodzi o to: dać czy nie dać, tylko kto da i zyska poparcie Kościoła, aby Piotr Krzystek sam "nie spił śmietanki"?
- To nieuprawniona sugestia. Ja nie mam pędu do spijania śmietanek. Ta sprawa nie ma drugiego dna z perspektywy PO. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której Piotr Krzystek odmawia negocjacji, bo mówi, że on już wynegocjował. Radnym PO zależy na zabezpieczeniu interesów miasta.
Skoro nie chcecie negocjować za prezydenta, to dlaczego szef klubu PO poszedł bez niego w czwartek na spotkanie z arcybiskupem?
- Prof. Grodzki został zaproszony i dlatego poszedł [był tam razem z przewodniczącym rady Bazylim Baranem, także z PO - red.].
PO mówi: jest nowa propozycja kurii. Kuria: nie ma.
- Nie chcę za pośrednictwem mediów dyskutować z księdzem arcybiskupem, którego niezmiernie szanuję. W poniedziałek na posiedzeniu klubu dyskusja nie toczyła się, jak powinna, między radnymi a prezydentem, tylko między radnymi a księdzem Grzegorzem Harasimiakiem, pełnomocnikiem arcybiskupa. Ksiądz Harasimiak stwierdził, że kuria może się zgodzić na umowę z późniejszą datą przekazania własności. Konkretnie w momencie rozpoczęcia inwestycji. Wątpliwość PO budzi właśnie sposób przekazania nieruchomości. Mamy głębokie przekonanie, w którym prezydent nas utwierdził na tym posiedzeniu klubu, że nie wszystkie możliwości prawne zostały poważnie wzięte pod uwagę.
Ogłasza pan prawybory. Nie akceptuje pan Piotra Krzystka jako kandydata PO na prezydenta?
- Nie widzę żadnego związku między prawyborami a kwestią szpitala. Podkreślam to z całą mocą. Prawybory to tendencja w całej Platformie i trzeba się przyzwyczaić, że ona będzie coraz bardziej powszechna. Prawybory w Szczecinie to nie mój pomysł, a jednego z kół, które przedstawiło tę propozycję zarządowi powiatu. Nie podzielam opinii, że obecny prezydent nie może się poddać prawyborom. W spółkach prawa handlowego też, gdy kończy się kadencja, jest konkurs na nowego prezesa. Nawet, jeśli obecny jest najlepszy na świecie, musi stanąć do tego konkursu. Skoro ja jestem szefem PO w Szczecinie i deklaruję, że dalej chcę nim być, to znaczy, że ma nie być wyborów? Nie jesteśmy monarchią. Każdy musi poddawać się weryfikacji wyborczej i bardzo dobrze, że tak jest.
Najnowsze wiadomości
- 38 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Krzystek kontra Nitras
niezly_cwaniak
02.03.10, 20:20
Nie tylko Nitras panu nie ufa, panie Krzystek. A przekona się pan o tym przywyborach.»
-
to jest konflikt nic nie znaczący
tateti
02.03.10, 23:31
www.jacyna-witt.pl/index.php?m=blog&bm=8&bpm=0&blog=410&lg=1nigdy nie zapisałbym się do partii w której nie miałbym nic do powiedzenia bo jedynie słuszna racje miałby naczelny »
-
Gówniarstwo ,wazelina i głosy.
kryjek
03.03.10, 16:48
gówniarstwo dostało władzę i teraz jeden drugiego chce wyrolować bez wazeliny.A ta sprawa jest priorytetem dla kościoła i ten kto w ich ocenie /zasłuży/dostanie od kościoła pomoc przy »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...




więcej zdjęć