Profesor oburzony na prezesa schroniska Feniks
2010-02-24
, aktualizacja: 23.02.2010 19:54
W obronie bezdomnych ośmielił się skrytykować lekarzy. Teraz sam musi się bronić. Arkadiuszem Oryszewskim, szefem schroniska dla bezdomnych Feniks przy ul. Zamkniętej zajmie się w środę komisja zdrowia i polityki społecznej rady miasta
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarz bezdomnych już zaczyna przyjmować (10-03-10, 07:00)
- Burza na komisji. Radny walnął pięścią w stół (25-02-10, 06:00)
- List prof. Kazimierza Ciechanowskiego (25-02-10, 06:00)
Temat wywołał list prof. Kazimierza Ciechanowskiego, kierownika Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych PAM na Pomorzanach (profesor podpisał się nie jako szef kliniki, a jako "Komitet Honorowy Piotra Krzystka w Wyborach Samorządowych 2006"). Napisał: "Liczę na szybką (i skuteczną!) reakcję, gdyż jako sympatyk PO w obliczu nadchodzących wyborów samorządowych nie chciałbym prosić o interwencję radnych opozycyjnych!" Ciechanowski oburzony jest zastrzeżeniami, jakie wobec postępowania szpitali miał prezes Feniksa.
Oryszewski głośno powiedział [pisaliśmy o tym w "Gazecie" m.in. 13 lutego - red.], jak lekarze i pogotowie traktują jego podopiecznych. M.in. o tym, że 68-letni bezdomny, który nocą miał podane leki na obniżenie poziomu cukru i kroplówkę, zaraz potem został odwieziony karetką pod bramę schroniska i tam zostawiony bez opieki. - Gdyby nie szczekanie psa, nie zorientowalibyśmy się, że ktoś jest za ogrodzeniem. Starszy, osłabiony człowiek mógł się przewrócić i zamarznąć - twierdzi Oryszewski. Podał też inne przykłady złego traktowania przez szpitale podopiecznych schroniska. Bezdomni byli odsyłani z izb przyjęć chorzy, osłabieni, z odmrożeniami.
Tej zimy Oryszewski niemal nieustannie ma pod opieką w Feniksie blisko 180 osób. Czasem jest ich tak dużo, że śpią na siedząco na krzesłach. W nocy z poniedziałku na wtorek ludzie spali nawet po 15 w niewielkich pokojach (na trzypiętrowych pryczach) i na zatłoczonym korytarzu. Między tymi, którzy wpadli w tarapaty z powodu nadużywania alkoholu, byli zniedołężniali po udarach, wylewach. Kalecy po amputacjach. Mężczyźni z czaszkami zdeformowanymi po operacjach guza mózgu. W sali kobiet - m.in. 74-latka - ofiara przemocy, która uciekła od męża tyrana. Na korytarzu pod drzwiami biura - młoda, ładna kobieta porzucona przez bliskich, bo jest schizofreniczką.
Oryszewski twierdzi, że nie chce konfliktu, ale musi bronić tych ludzi, bo za nich odpowiada. Mają ubezpieczenie (MOPR je opłaca), więc opieka zdrowotna im się należy.
Wystąpienia szefa Feniksa oburzają lekarzy. Opowiadają o kłopotach z bezdomnymi. O tym, że inni pacjenci nie chcą być z nimi w sali. Uważają, że to, co Feniks nazywa wypisywaniem nocą, jest nieprzyjmowaniem pacjenta, który do hospitalizacji się nie nadaje. - Jeśli rodzina nocą przywiezie bliską osobę, też czeka, zanim nie okaże się po obserwacji, czy pacjent musi być przyjęty na oddział. Jak nie wymaga hospitalizacji, wraca do domu - tłumaczy prof. Tomasz Grodzki, szef komisji zdrowia rady miasta. O "sprawie Oryszewskiego" mówi: - Skoro jest pismo z prośbą o zajęcie się sprawą, trzeba wyjaśnić. Nie może szef schroniska rzucać oskarżeń, jeśli nie byłoby do nich podstaw.
Prof. Ciechanowski jest zbulwersowany, że szef Feniksa po nagłośnieniu sprawy cieszył się, że "szpitale przestały nocą odsyłać bezdomnych pacjentów". Chce, by zbadać, czy prowadzący Pogotowie Zimowe nie chcą przerzucać na szpitale zadań, za które "biorą ryczałt".
- Nie wiem o co chodzi z tym ryczałtem - mówi Oryszewski.
Małgorzata Olejnik, dyrektorka miejskiego wydziału zdrowia zapowiada, że chce zażegnać konflikt. Wyjaśnia, że schroniska mają czteroletnią umowę (kończy się w tym roku). Miasto płaci stawkę za dobę na osobę. Ile? To zależy od liczby osób w schronisku. Feniks jest tak samo opłacany, jak inni prowadzący schroniska. Ma dodatkowo w umowie prowadzenie Pogotowia Zimowego, ale nie bierze za to dodatkowych pieniędzy. Podczas najcięższych mrozów miasto samo dołożyło mu na ogrzewanie i prąd.
- Całe zamieszanie wynika z wzajemnego niezrozumienia - uważa Olejnik. - Jak dotąd tegoroczne Pogotowie "Z" działało dobrze. Nikt nie zamarzł w kanale czy parku.
Od marca w schronisku Feniksa zatrudniony będzie lekarz. Miasto da na to 60 tys. zł na rok.
Komentarz
To, co zobaczyłam w schronisku przy ul. Zamkniętej, zapamiętam na długo. Stłoczeni mężczyźni i kobiety. Niektórym obojętny jest stan, w jakim się znaleźli. Inni próbują się z niego wyrwać. Stąd idą do pracy, tu wracają. Między nimi kalecy, chorzy psychicznie, starcy, ludzie po ciężkich operacjach. To zwyczajnie nieludzkie, że tu tkwią.
Schronisko nie jest od leczenia. A szpitale bezdomnych nie chcą. Dobrze, że ktoś się o nich upomina. Dziwię się, że ktoś czyni z tego zarzut.
Rozumiem, że szpitale dzisiaj szybko przyjmują, operują, wypisują. Bezdomnych nie mają dokąd wypisać. Awantura wyniknęła z tego, że miasto nie uporządkowało dotąd opieki nad takimi ludźmi. Wszyscy narzekają, że dramatycznie brakuje dla nich miejsc. Od lat słyszymy obietnice: schroniska zostaną "sprofilowane", niektóre będą zajmować się przewlekle czy psychicznie chorymi. Konkretnych decyzji brak.
Szkoda, że urzędnicy i radni nie mają obowiązku zobaczenia, jak wygląda zimowa noc w Feniksie. Może wtedy te decyzje szybciej by zapadły.
Monika Adamowska
.
Oryszewski głośno powiedział [pisaliśmy o tym w "Gazecie" m.in. 13 lutego - red.], jak lekarze i pogotowie traktują jego podopiecznych. M.in. o tym, że 68-letni bezdomny, który nocą miał podane leki na obniżenie poziomu cukru i kroplówkę, zaraz potem został odwieziony karetką pod bramę schroniska i tam zostawiony bez opieki. - Gdyby nie szczekanie psa, nie zorientowalibyśmy się, że ktoś jest za ogrodzeniem. Starszy, osłabiony człowiek mógł się przewrócić i zamarznąć - twierdzi Oryszewski. Podał też inne przykłady złego traktowania przez szpitale podopiecznych schroniska. Bezdomni byli odsyłani z izb przyjęć chorzy, osłabieni, z odmrożeniami.
Tej zimy Oryszewski niemal nieustannie ma pod opieką w Feniksie blisko 180 osób. Czasem jest ich tak dużo, że śpią na siedząco na krzesłach. W nocy z poniedziałku na wtorek ludzie spali nawet po 15 w niewielkich pokojach (na trzypiętrowych pryczach) i na zatłoczonym korytarzu. Między tymi, którzy wpadli w tarapaty z powodu nadużywania alkoholu, byli zniedołężniali po udarach, wylewach. Kalecy po amputacjach. Mężczyźni z czaszkami zdeformowanymi po operacjach guza mózgu. W sali kobiet - m.in. 74-latka - ofiara przemocy, która uciekła od męża tyrana. Na korytarzu pod drzwiami biura - młoda, ładna kobieta porzucona przez bliskich, bo jest schizofreniczką.
Oryszewski twierdzi, że nie chce konfliktu, ale musi bronić tych ludzi, bo za nich odpowiada. Mają ubezpieczenie (MOPR je opłaca), więc opieka zdrowotna im się należy.
Wystąpienia szefa Feniksa oburzają lekarzy. Opowiadają o kłopotach z bezdomnymi. O tym, że inni pacjenci nie chcą być z nimi w sali. Uważają, że to, co Feniks nazywa wypisywaniem nocą, jest nieprzyjmowaniem pacjenta, który do hospitalizacji się nie nadaje. - Jeśli rodzina nocą przywiezie bliską osobę, też czeka, zanim nie okaże się po obserwacji, czy pacjent musi być przyjęty na oddział. Jak nie wymaga hospitalizacji, wraca do domu - tłumaczy prof. Tomasz Grodzki, szef komisji zdrowia rady miasta. O "sprawie Oryszewskiego" mówi: - Skoro jest pismo z prośbą o zajęcie się sprawą, trzeba wyjaśnić. Nie może szef schroniska rzucać oskarżeń, jeśli nie byłoby do nich podstaw.
Prof. Ciechanowski jest zbulwersowany, że szef Feniksa po nagłośnieniu sprawy cieszył się, że "szpitale przestały nocą odsyłać bezdomnych pacjentów". Chce, by zbadać, czy prowadzący Pogotowie Zimowe nie chcą przerzucać na szpitale zadań, za które "biorą ryczałt".
- Nie wiem o co chodzi z tym ryczałtem - mówi Oryszewski.
Małgorzata Olejnik, dyrektorka miejskiego wydziału zdrowia zapowiada, że chce zażegnać konflikt. Wyjaśnia, że schroniska mają czteroletnią umowę (kończy się w tym roku). Miasto płaci stawkę za dobę na osobę. Ile? To zależy od liczby osób w schronisku. Feniks jest tak samo opłacany, jak inni prowadzący schroniska. Ma dodatkowo w umowie prowadzenie Pogotowia Zimowego, ale nie bierze za to dodatkowych pieniędzy. Podczas najcięższych mrozów miasto samo dołożyło mu na ogrzewanie i prąd.
- Całe zamieszanie wynika z wzajemnego niezrozumienia - uważa Olejnik. - Jak dotąd tegoroczne Pogotowie "Z" działało dobrze. Nikt nie zamarzł w kanale czy parku.
Od marca w schronisku Feniksa zatrudniony będzie lekarz. Miasto da na to 60 tys. zł na rok.
Komentarz
To, co zobaczyłam w schronisku przy ul. Zamkniętej, zapamiętam na długo. Stłoczeni mężczyźni i kobiety. Niektórym obojętny jest stan, w jakim się znaleźli. Inni próbują się z niego wyrwać. Stąd idą do pracy, tu wracają. Między nimi kalecy, chorzy psychicznie, starcy, ludzie po ciężkich operacjach. To zwyczajnie nieludzkie, że tu tkwią.
Schronisko nie jest od leczenia. A szpitale bezdomnych nie chcą. Dobrze, że ktoś się o nich upomina. Dziwię się, że ktoś czyni z tego zarzut.
Rozumiem, że szpitale dzisiaj szybko przyjmują, operują, wypisują. Bezdomnych nie mają dokąd wypisać. Awantura wyniknęła z tego, że miasto nie uporządkowało dotąd opieki nad takimi ludźmi. Wszyscy narzekają, że dramatycznie brakuje dla nich miejsc. Od lat słyszymy obietnice: schroniska zostaną "sprofilowane", niektóre będą zajmować się przewlekle czy psychicznie chorymi. Konkretnych decyzji brak.
Szkoda, że urzędnicy i radni nie mają obowiązku zobaczenia, jak wygląda zimowa noc w Feniksie. Może wtedy te decyzje szybciej by zapadły.
Monika Adamowska
.
Najnowsze wiadomości
- 105 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
jeśli gdziekolwiek jest konflikt pomiędzy lekarzem
miecio555
24.02.10, 09:19
a inną stroną, Na 99% rację ma inna strona. Lekarze to współcześni handelsi interesujący się jedynie swoimi złotówkami. W Polsce mit lekarza niosącego pomoc upadł chyba raz na zawsze po »
-
Profesor ma rację
esmeralda_2
24.02.10, 09:37
Zamknięta ma wśród bezdomnych złą renomę. Bardzo dobrze, że profesor poruszyłten temat, bo jest on ważny. Nikt z nas by nie chciał z takim bezdomnym leżećna jednej sali, z prostej przyczyny»
-
Lekarze to banda kryminalistow
alijenn
24.02.10, 21:10
Szacunek ale Pana dyr.schroniska. A z lekarzami to do kryminalu.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...




