Po wybuchu w Elektrowni Dolna Odra
2010-02-09
, aktualizacja: 09.02.2010 11:39
Jeden z poszkodowanych mężczyzn już wyszedł ze szpitala, drugi jeszcze w tym tygodniu powinien wrócić do domu. Najciężej poparzony wciąż przebywa w gryfickim specjalistycznym Centrum Leczenia Oparzeń.
ZOBACZ TAKŻE
- Wybuch w Elektrowni Dolna Odra. Produkcja na minimum (24-01-10, 20:32)
Do eksplozji w elektrowni Dolna Odra doszło dwa tygodnie temu. Zginęła jedna osoba, trzy zostały ranne.
- Jeden z mężczyzn wyszedł ze szpitala w ubiegłym tygodniu, drugi ma wrócić do domu jeszcze w tym tygodniu, przeszedł operację krwiaka mózgu - o stanie zdrowia pracowników Dolnej Odry informuje Małgorzata Kaczmarek, zastępczyni dyrektora ds. organizacji i zarządzania.
Najciężej ranny 39-letni mężczyzna po wybuchu od razu trafił do Centrum Leczenia Oparzeń w Gryficach. Ma poparzone 45 proc. powierzchni ciała, a także górne drogi oddechowe.
- Pacjent jest w stanie ciężkim, ale stabilnym - informuje doktor Andrzej Krajewski, ordynator oddziału oparzeniowego gryfickiego Centrum. - Rany są rozległe i głębokie, ten człowiek był przecież w kuli ognia.
Lekarze przeszczepiają choremu skórę, leczą drogi oddechowe. - To trudny proces, przy tego typu obrażeniach pacjenci przebywają u nas po dwa, trzy miesiące - mówi Andrzej Krajewski.
Szefostwo Dolnej Odry zapewnia, że poszkodowani i rodzina ofiary otrzymają wsparcie z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych i odszkodowanie z ubezpieczenia.
- Jeżeli będzie potrzeba, będziemy także pokrywać koszty rehabilitacji - deklaruje Małgorzata Kaczmarek.
Na terenie Dolnej Odry cały czas pracuje zespół, który wyjaśnia przyczyny wybuchu.
- Potwierdza się wcześniej podawana informacja, że wybuchł pył węglowy - mówi Kaczmarek.
Do eksplozji doszło w tunelu, którym węgiel na taśmociągu podawany jest do kotłów. Runęły dwa budynki przesypowni węgla. Pod gruzami jednego z nich strażacy znaleźli ciało 39-letniego Piotra S., który mieszkał w Krzypnicy pod Gryfinem.
Uszkodzony taśmociąg został naprawiony i uruchomiony w sobotę. Odbiorcy ciepła niemal nie odczuli efektów awarii - tylko w nocy po wypadku (z 23 do 24 stycznia) mieszkańcy Gryfina mieli nieco chłodniejsze kaloryfery.
- Jeden z mężczyzn wyszedł ze szpitala w ubiegłym tygodniu, drugi ma wrócić do domu jeszcze w tym tygodniu, przeszedł operację krwiaka mózgu - o stanie zdrowia pracowników Dolnej Odry informuje Małgorzata Kaczmarek, zastępczyni dyrektora ds. organizacji i zarządzania.
Najciężej ranny 39-letni mężczyzna po wybuchu od razu trafił do Centrum Leczenia Oparzeń w Gryficach. Ma poparzone 45 proc. powierzchni ciała, a także górne drogi oddechowe.
- Pacjent jest w stanie ciężkim, ale stabilnym - informuje doktor Andrzej Krajewski, ordynator oddziału oparzeniowego gryfickiego Centrum. - Rany są rozległe i głębokie, ten człowiek był przecież w kuli ognia.
Lekarze przeszczepiają choremu skórę, leczą drogi oddechowe. - To trudny proces, przy tego typu obrażeniach pacjenci przebywają u nas po dwa, trzy miesiące - mówi Andrzej Krajewski.
Szefostwo Dolnej Odry zapewnia, że poszkodowani i rodzina ofiary otrzymają wsparcie z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych i odszkodowanie z ubezpieczenia.
- Jeżeli będzie potrzeba, będziemy także pokrywać koszty rehabilitacji - deklaruje Małgorzata Kaczmarek.
Na terenie Dolnej Odry cały czas pracuje zespół, który wyjaśnia przyczyny wybuchu.
- Potwierdza się wcześniej podawana informacja, że wybuchł pył węglowy - mówi Kaczmarek.
Do eksplozji doszło w tunelu, którym węgiel na taśmociągu podawany jest do kotłów. Runęły dwa budynki przesypowni węgla. Pod gruzami jednego z nich strażacy znaleźli ciało 39-letniego Piotra S., który mieszkał w Krzypnicy pod Gryfinem.
Uszkodzony taśmociąg został naprawiony i uruchomiony w sobotę. Odbiorcy ciepła niemal nie odczuli efektów awarii - tylko w nocy po wypadku (z 23 do 24 stycznia) mieszkańcy Gryfina mieli nieco chłodniejsze kaloryfery.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



