Szczecinianin na czele polskich sędziów
2010-02-08
, aktualizacja: 08.02.2010 20:30
Znany z surowych wyroków, ale także z posłuchu, jakim cieszy się na sali rozpraw, sędzia Maciej Strączyński został prezesem Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"
ZOBACZ TAKŻE
- Minister sprawiedliwości chwali Szczecin i popiera (11-02-10, 18:39)
Strączyński do tej pory piastował stanowisko wiceprzewodniczącego stowarzyszenia. Podczas sobotnich wyborów nowych władz "Iustitii" zdobył 105 ze 145 oddanych głosów.
Szef jedynego stowarzyszenia skupiającego polskich sędziów ma 48 lat. Kończył V Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie, później wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Egzamin sędziowski zdał w 1987 roku. W 1990 r. został sędzią sądu rejonowego, a w 1994 r. wojewódzkiego. Od kilkunastu lat jest przewodniczącym wydziału karnego Sądu Okręgowego w Szczecinie. To do tego wydziału trafiają sprawy o największym kalibrze - zabójstwa, przestępczość zorganizowana, wielkie transporty narkotyków.
Niezależny, bezkompromisowy, oryginał chodzący w "teksańskim" kapeluszu. Strączyński wśród adwokatów i ich klientów cieszy się opinią rygorysty. Znany z surowych wyroków, ale także posłuchu, jaki ma na sali sądowej. Również wśród dziennikarzy. Jedni mówią o jego niezwykłej pamięci, inni o frazach z ustnych uzasadnień wyroków (o seryjnym zabójcy powiedział, że uważa on się za "selekcjonera gatunku homo sapiens"). W "jego" procesach wielokrotnie zapadały wyroki dożywocia - np. na wampira ze Świnoujścia (gwałciciela i mordercę), seryjnego zabójcę bezdomnych, gangstera, który zastrzelił na ulicy dwie osoby. Ale przyszłym sędziom mówi, że nie powinni kierować się oczekiwaniami tłumu. Bo tłum nie zna dokładnie sprawy, oskarżonego, jego motywów, sytuacji ani materiału dowodowego.
Strączyński brał aktywny udział w ulepszaniu polskiego prawa. Mawia, że wrogiem sędziego bywa ustawodawca, który tworzy przepis uniemożliwiający sprawiedliwe orzekanie. Jako przykład podaje przepisy pozwalające wymierzać 15 lub 25 lat więzienia albo 25 i dożywocie, ale nic pośrodku. W stowarzyszeniu jest wśród tych, którzy uważają, że "Iustitia" powinna się zajmować nie tylko etosem, ale także zarobkami sędziów. Przed kilkoma laty, podczas konferencji "Odcienie sprawiedliwości - społeczeństwo, polityka, prawo" przestrzegał studentów prawa: "Jeśli polityka wejdzie wam na salę sądową drzwiami, sprawiedliwość wyjdzie oknem".
Jego pasję to marynistyka i nurkowanie. Wygrał telewizyjną "Wielką grę" w kategorii "Katastrofy morskie". Lubi egzotyczne podróże, w których towarzyszy mu żona Bożena, która też jest sędzią.
Szef jedynego stowarzyszenia skupiającego polskich sędziów ma 48 lat. Kończył V Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie, później wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Egzamin sędziowski zdał w 1987 roku. W 1990 r. został sędzią sądu rejonowego, a w 1994 r. wojewódzkiego. Od kilkunastu lat jest przewodniczącym wydziału karnego Sądu Okręgowego w Szczecinie. To do tego wydziału trafiają sprawy o największym kalibrze - zabójstwa, przestępczość zorganizowana, wielkie transporty narkotyków.
Niezależny, bezkompromisowy, oryginał chodzący w "teksańskim" kapeluszu. Strączyński wśród adwokatów i ich klientów cieszy się opinią rygorysty. Znany z surowych wyroków, ale także posłuchu, jaki ma na sali sądowej. Również wśród dziennikarzy. Jedni mówią o jego niezwykłej pamięci, inni o frazach z ustnych uzasadnień wyroków (o seryjnym zabójcy powiedział, że uważa on się za "selekcjonera gatunku homo sapiens"). W "jego" procesach wielokrotnie zapadały wyroki dożywocia - np. na wampira ze Świnoujścia (gwałciciela i mordercę), seryjnego zabójcę bezdomnych, gangstera, który zastrzelił na ulicy dwie osoby. Ale przyszłym sędziom mówi, że nie powinni kierować się oczekiwaniami tłumu. Bo tłum nie zna dokładnie sprawy, oskarżonego, jego motywów, sytuacji ani materiału dowodowego.
Strączyński brał aktywny udział w ulepszaniu polskiego prawa. Mawia, że wrogiem sędziego bywa ustawodawca, który tworzy przepis uniemożliwiający sprawiedliwe orzekanie. Jako przykład podaje przepisy pozwalające wymierzać 15 lub 25 lat więzienia albo 25 i dożywocie, ale nic pośrodku. W stowarzyszeniu jest wśród tych, którzy uważają, że "Iustitia" powinna się zajmować nie tylko etosem, ale także zarobkami sędziów. Przed kilkoma laty, podczas konferencji "Odcienie sprawiedliwości - społeczeństwo, polityka, prawo" przestrzegał studentów prawa: "Jeśli polityka wejdzie wam na salę sądową drzwiami, sprawiedliwość wyjdzie oknem".
Jego pasję to marynistyka i nurkowanie. Wygrał telewizyjną "Wielką grę" w kategorii "Katastrofy morskie". Lubi egzotyczne podróże, w których towarzyszy mu żona Bożena, która też jest sędzią.
Najnowsze wiadomości
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Szczecinianin na czele polskich sędziów
tateti
08.02.10, 22:20
Świetny facet! W Szczecinie jest mnóstwo świetnych ludzi! Oczywiście poza tymi z Połczyna i Łowicza!»
-
Szczecinianin na czele polskich sędziów
maxymus1
09.02.10, 04:17
Nie trzeba być wybitnym psychologiem, ten Pan Sędzia, wystarczy spojżeć na jego, i jego pracę, to niewątpliwie Sędzia na wskroś uczciwy, a zreszta takich Sądziów jest multum, właśnie w »
Najczęściej czytane24 htydzień





