Polakom stop! Antypolska akcja plakatowa NPD
2009-09-07
, aktualizacja: 06.09.2009 20:26
"Polen-invasion stoppen!", "Multikulti - Nein, Danke!" Plakaty tej m.in. treści rozwiesili nacjonaliści z NPD w przygranicznych niemieckich miasteczkach Meklemburgii - Pomorza Przedniego
ZOBACZ TAKŻE
- "Zatrzymać inwazję Polaków!": NPD musi zdjąć antypolskie plakaty (19-09-09, 20:25)
- Niemcy: Trybunał podtrzymał zakaz antypolskich plakatów (24-09-09, 17:51)
- NPD do deputowanych tureckiego pochodzenia: Wyjedźcie z kraju (22-09-09, 13:01)
- NPD wygrało. Antypolskie plakaty wracają (11-09-09, 21:47)
Faszyzująca partia NPD rozpoczęła antypolską kampanię w nieprzypadkowy dzień: 1 września, w 70. rocznicę wybuchu wojny.
Na pierwszy plakat natknęliśmy się przy samej granicy. Nad napisem "Zatrzymać polską inwazję!" kruki rozdziobują niemieckie pieniądze. Na kolejnych afiszach hasła: "Praca najpierw dla Niemców" oraz "Zamknąć granicę dla kryminalistów!".
Najwięcej NPD-owskiej propagandy jest koło niemiecko-polskiego gimnazjum w Löcknitz (miasteczko 20 km od Szczecina, 5 tys. mieszkańców, w tym tysiąc Polaków).
- Nauczyciele bardzo się tym przejęli - mówi uczennica z Polski Wiktoria Jabłońska. W jej 30-osobowej klasie 10 osób jest ze Szczecina i okolic. - Pytali nas, czy wszystko w porządku. Jasne, że jest nam przykro, ale co zrobić.
W czwartek gimnazjaliści zorganizowali marsz protestacyjny. Przeszli przez miasteczko z kontrplakatami i ulotkami. W obu językach przekonywali, że Polacy i Niemcy mają wspólne cele, że są Europejczykami i że nie chcą kłótni. Na transparentach mieli hasła "Ich liebe Warschau" i "Kocham Berlin". Pomysł wyszedł nie od Polaków, ale od uczniów niemieckich. To oni wstydzą się za NPD.
Polscy mieszkańcy miasteczka twierdzą, że obraźliwe plakaty nie robią na nich większego wrażenia.
- To tylko napisy - mówi Renata Stachewicz, która w Löcknitz prowadzi sklep z firankami. - Ze strony Niemców nigdy nie spotkało mnie nic złego. A że grupa chuliganów coś wypisuje? W Polsce też dzikusy po murach mażą.
- Czasem sobie myślę, że ci naziści mają trochę racji - twierdzi 17-letni Dawid Macieszonek. W Löcknitz mieszka od dwóch lat. Zadecydowali rodzice. - To w końcu ich kraj. Czasem Niemcy mnie ganiają, chcą bić, bo ponoć prowokuję wyglądem [Dawid jest łysy, ubiera się na czarno i w "glany" - przyp. red.]. - Ale często to Polacy robią rozróby. Miejscowi się nas po prostu boją. I potem wychowują w strachu dzieci. Czterolatki potrafią pokazać "fucka", jak usłyszą na ulicy polski język.
Niemcy, którzy chcieli z nami z nami rozmawiać, od haseł NPD się odcinają.
- To skandal - denerwuje się Henry Mitcherl, który w okolicy Löcknitz mieszka od 30 lat.- My, normalni Niemcy, nie mamy nic wspólnego z tymi hasłami. Wstyd mi, że coś takiego pojawiło się na słupach, a jeszcze bardziej, że gmina przez trzy dni nic z tym nie zrobiła.
Na antypolską kampanię zareagował minister spraw wewnętrznych Meklemburgii - Pomorza Przedniego Lorenz Caffier. W oświadczeniu, które ukazało się w piątek na stronie ministerstwa, pisze:
"Nawet w rocznicę napaści na Polskę przez Niemcy Hitlerowskie NPD nie przepuściła okazji, aby pokazać obywatelom Niemiec swoje antypolskie poglądy. A przecież to właśnie nacjonaliści opanowani wizją czystości rasy poprzez napaść na Polskę doprowadzili do rozpoczęcia II wojny światowej. Poprzez swoją akcję NPD po raz kolejny postępuje niezgodnie z konstytucją, po raz kolejny pokazuje się jako partia, która agresywnie nawołuje do łamania demokratycznych zasad."
Caffier wezwał NPD do usunięcia materiałów podjudzających do antypolskich zachowań. Oczekuje, że zrobią to władze gmin. "Löcknitz ma jak najbardziej pole manewru i tę możliwość powinna wykorzystać" - podkreśla.
Apel przyniósł efekt częściowo. Pracownicy gminy jeszcze tego samego dnia zdjęli 40 plakatów o "polskiej inwazji". Pozostałe wiszą dalej.
ramka
Polsko-niemieckie Löcknitz
Löcknitz coraz bardziej staje się podszczecińskim osiedlem. Mieszkańcy naszego regionu zaczęli się tam przeprowadzać na większą skalę po wejściu Polski do UE. Bo jest tu cicho, czysto, domy tańsze niż u nas, a do pracy po polskiej stronie granicy tylko 15 minut drogi. Burmistrz Lothar Meistring cieszy się z tego - miasteczko, z którego wcześniej młodzi uciekali do zachodnich landów, znów się rozwija. Polacy prowadzą własne sklepy, firmy, kawiarnie. Na ulicach mieszają się języki, w barze z kebabami Turek po polsku pyta, czy sos ma być łagodny czy ostry. Dyrektor oddziału dużego niemieckiego banku, z pochodzenia Rumun, też nauczył się polskiego - żeby osobiście rozmawiać z klientami. Na komisariacie policji (czynnym we wtorki od godz. 14 do 18) zawsze jest polskojęzyczny funkcjonariusz.
Tę sielankę NPD zakłóca cyklicznie, zwłaszcza przed wyborami. Latem 2007 r. nacjonaliści rozkolportowali ulotki, w których przekonują, że Polacy bezprawnie i kosztem Niemców korzystają z dodatków socjalnych i wykupują nieruchomości za bezcen. Były też chuligańskie incydenty: na ścianie marketu Rewe ktoś nabazgrał wielkimi literami: "Polen raus aus Löcknitz" ("Polacy wynocha z Löcknitz") W styczniu ub. r. niezłapani do dziś sprawcy z rozmysłem zaczęli nocą niszczyć polskie samochody. Wybili szyby w sześciu, w pięciu oderwali i zgnietli w rulon polskie rejestracje.
Na pierwszy plakat natknęliśmy się przy samej granicy. Nad napisem "Zatrzymać polską inwazję!" kruki rozdziobują niemieckie pieniądze. Na kolejnych afiszach hasła: "Praca najpierw dla Niemców" oraz "Zamknąć granicę dla kryminalistów!".
Najwięcej NPD-owskiej propagandy jest koło niemiecko-polskiego gimnazjum w Löcknitz (miasteczko 20 km od Szczecina, 5 tys. mieszkańców, w tym tysiąc Polaków).
- Nauczyciele bardzo się tym przejęli - mówi uczennica z Polski Wiktoria Jabłońska. W jej 30-osobowej klasie 10 osób jest ze Szczecina i okolic. - Pytali nas, czy wszystko w porządku. Jasne, że jest nam przykro, ale co zrobić.
W czwartek gimnazjaliści zorganizowali marsz protestacyjny. Przeszli przez miasteczko z kontrplakatami i ulotkami. W obu językach przekonywali, że Polacy i Niemcy mają wspólne cele, że są Europejczykami i że nie chcą kłótni. Na transparentach mieli hasła "Ich liebe Warschau" i "Kocham Berlin". Pomysł wyszedł nie od Polaków, ale od uczniów niemieckich. To oni wstydzą się za NPD.
Polscy mieszkańcy miasteczka twierdzą, że obraźliwe plakaty nie robią na nich większego wrażenia.
- To tylko napisy - mówi Renata Stachewicz, która w Löcknitz prowadzi sklep z firankami. - Ze strony Niemców nigdy nie spotkało mnie nic złego. A że grupa chuliganów coś wypisuje? W Polsce też dzikusy po murach mażą.
- Czasem sobie myślę, że ci naziści mają trochę racji - twierdzi 17-letni Dawid Macieszonek. W Löcknitz mieszka od dwóch lat. Zadecydowali rodzice. - To w końcu ich kraj. Czasem Niemcy mnie ganiają, chcą bić, bo ponoć prowokuję wyglądem [Dawid jest łysy, ubiera się na czarno i w "glany" - przyp. red.]. - Ale często to Polacy robią rozróby. Miejscowi się nas po prostu boją. I potem wychowują w strachu dzieci. Czterolatki potrafią pokazać "fucka", jak usłyszą na ulicy polski język.
Niemcy, którzy chcieli z nami z nami rozmawiać, od haseł NPD się odcinają.
- To skandal - denerwuje się Henry Mitcherl, który w okolicy Löcknitz mieszka od 30 lat.- My, normalni Niemcy, nie mamy nic wspólnego z tymi hasłami. Wstyd mi, że coś takiego pojawiło się na słupach, a jeszcze bardziej, że gmina przez trzy dni nic z tym nie zrobiła.
Na antypolską kampanię zareagował minister spraw wewnętrznych Meklemburgii - Pomorza Przedniego Lorenz Caffier. W oświadczeniu, które ukazało się w piątek na stronie ministerstwa, pisze:
"Nawet w rocznicę napaści na Polskę przez Niemcy Hitlerowskie NPD nie przepuściła okazji, aby pokazać obywatelom Niemiec swoje antypolskie poglądy. A przecież to właśnie nacjonaliści opanowani wizją czystości rasy poprzez napaść na Polskę doprowadzili do rozpoczęcia II wojny światowej. Poprzez swoją akcję NPD po raz kolejny postępuje niezgodnie z konstytucją, po raz kolejny pokazuje się jako partia, która agresywnie nawołuje do łamania demokratycznych zasad."
Caffier wezwał NPD do usunięcia materiałów podjudzających do antypolskich zachowań. Oczekuje, że zrobią to władze gmin. "Löcknitz ma jak najbardziej pole manewru i tę możliwość powinna wykorzystać" - podkreśla.
Apel przyniósł efekt częściowo. Pracownicy gminy jeszcze tego samego dnia zdjęli 40 plakatów o "polskiej inwazji". Pozostałe wiszą dalej.
ramka
Polsko-niemieckie Löcknitz
Löcknitz coraz bardziej staje się podszczecińskim osiedlem. Mieszkańcy naszego regionu zaczęli się tam przeprowadzać na większą skalę po wejściu Polski do UE. Bo jest tu cicho, czysto, domy tańsze niż u nas, a do pracy po polskiej stronie granicy tylko 15 minut drogi. Burmistrz Lothar Meistring cieszy się z tego - miasteczko, z którego wcześniej młodzi uciekali do zachodnich landów, znów się rozwija. Polacy prowadzą własne sklepy, firmy, kawiarnie. Na ulicach mieszają się języki, w barze z kebabami Turek po polsku pyta, czy sos ma być łagodny czy ostry. Dyrektor oddziału dużego niemieckiego banku, z pochodzenia Rumun, też nauczył się polskiego - żeby osobiście rozmawiać z klientami. Na komisariacie policji (czynnym we wtorki od godz. 14 do 18) zawsze jest polskojęzyczny funkcjonariusz.
Tę sielankę NPD zakłóca cyklicznie, zwłaszcza przed wyborami. Latem 2007 r. nacjonaliści rozkolportowali ulotki, w których przekonują, że Polacy bezprawnie i kosztem Niemców korzystają z dodatków socjalnych i wykupują nieruchomości za bezcen. Były też chuligańskie incydenty: na ścianie marketu Rewe ktoś nabazgrał wielkimi literami: "Polen raus aus Löcknitz" ("Polacy wynocha z Löcknitz") W styczniu ub. r. niezłapani do dziś sprawcy z rozmysłem zaczęli nocą niszczyć polskie samochody. Wybili szyby w sześciu, w pięciu oderwali i zgnietli w rulon polskie rejestracje.
Najnowsze wiadomości
- 59 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
41 głosów
-
Typowe Niemcy
tridentine
09.09.09, 12:00
Jeszcze z 20 lat i NPd bedzie mialo wiekszosc.»
-
Niestety, w Niemczech łatwiej o Polaka krętacza
ciupa2003
10.09.09, 08:51
niż gdzie indziej na świecie, nie ma się co obrażać za plakaty NPD, Ci co wyjeżdzali to nie była raczej inteligencja, wielu kręciło i kombinowało - a to w kulturze niemieckiej pochlebne nie »
-
Niemcy sie wlasnie ucza
the_rapist
10.09.09, 16:21
jak najechac sasiada bez jednego wystrzalu, jak zabrac mu chleb (prace)calkowicie legalnie, a proby pyskowania na zaistniala sytuacje nazwacrasistowskim atakiem. Niech enpede idzie do eryki »
Najczęściej czytane24 htydzień





