Klincz w ZCh Police. Komentarz Mariusza Rabendy
01.07.2009
, aktualizacja: 01.07.2009 20:09
Gdzie się nie przyjrzeć, tam w Zakładach Chemicznych Police klincz. Brak kredytu, niepełny zarząd, rada nadzorcza niepodejmująca decyzji. I brak widoków na zmianę tej sytuacji.
ZOBACZ TAKŻE
- Police tną koszty i czekają na prywatyzację (20-09-09, 19:49)
- Prezes ZCh Police zrezygnował ze stanowiska (25-06-09, 16:34)
- ZCh Police. Pożyczka jeszcze w czerwcu (18-06-09, 08:43)
- Wiceprezesi ZCH Police pod koniec czerwca (11-06-09, 18:49)
- ARP poręczy kredyt dla ZCh Police (28-05-09, 19:19)
- ZCh Police. Jak zdobyć 170 mln zł dla firmy (25-05-09, 21:12)
SERWISY
- To, co zrobiło nam Ministerstwo Skarbu, jest zwykłym draństwem. Tak się nie robi! Pięć dni przed posiedzeniem komitetu kredytowego nie zwalnia się prezesa firmy starającej się o pożyczkę, bo jej pozycja negocjacyjna momentalnie spada. Ja bym firmie, w której zwolniono prezesa, kredytu nie udzielił, bo nie byłaby ona dla mnie wiarygodna - tak powiedział mi jeden z ważniejszych ludzi w ZCh Police tuż po tym, jak były już prezes Ryszard Siwiec złożył wniosek o odwołanie go ze stanowiska.
Nie jest tajemnicą, że nikt z trójki, której już nie ma w zarządzie spółki (Arkadiusz Pawlak, Sławomir Winiarski i Siwiec), nie ustąpił ze stanowiska z własnej woli. Ustępowali, bo tak im kazano. Tyle że - jak okazało się we wtorek - odwołanie Siwca w tym momencie było błędem.
Państwowy Bank PKO BP kredytu niezbędnego Zakładom nie udzielił, a właściwie odłożył go w czasie, żądając audytu. Ale Police czasu nie mają. Kredyt miał pomóc w zakupie surowców. A nawet nie wprost w zakupie, a w uregulowaniu długów u dostawców, by firma miała lepszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z nimi. Słabsza pozycja oznaczać może wyższe ceny surowców, czyli większe koszty własne, a na koniec - droższe wyroby lub niższą marżę na ich sprzedaży. Słowem - Police znów dostaną po kieszeni.
To niejedyny błąd ministerstwa, które faktycznie - jako większościowy właściciel - decyduje o sprawach personalnych polickiej firmy. Nie wiadomo, po co utrzymywana jest tak długo niewydolna rada nadzorcza. Przykłady? Dwa konkursy na stanowiska w zarządzie. Po jednym konkursie rada zastanawiała się dwa tygodnie, kto wygrał. Kolejny konkurs - na następców Pawlaka i Winiarskiego - nie został rozstrzygnięty. Zamiast tego dymisję złożył szef rady nadzorczej.
Dziś rada ogłasza kolejny konkurs: na trzy stanowiska w zarządzie - z prezesem włącznie. I znów go pewnie nie rozstrzygnie. Dlaczego? Ponieważ decyzje o rozstrzygnięciu konkursów mają zapaść 24 lipca. Pięć dni później rozwiąże się rada nadzorcza Polic i powołana będzie nowa. W związku z tym scenariusze rozwoju sytuacji są dwa: konkurs na członków zarządu nie będzie rozstrzygnięty (złe wyjście) lub (równie złe wyjście) stara rada go rozstrzygnie, a nowa stwierdzi, że z zarządem wybranym przez poprzednią współpracować nie chce i go odwoła.
Ostatnie wydarzenia wyglądają tak, jakby resort skarbu nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swoich decyzji, bądź jakby błądził po omacku. Tak właścicielowi firmy zatrudniającej 3,2 tys. ludzi robić nie wolno.
Nie jest tajemnicą, że nikt z trójki, której już nie ma w zarządzie spółki (Arkadiusz Pawlak, Sławomir Winiarski i Siwiec), nie ustąpił ze stanowiska z własnej woli. Ustępowali, bo tak im kazano. Tyle że - jak okazało się we wtorek - odwołanie Siwca w tym momencie było błędem.
Państwowy Bank PKO BP kredytu niezbędnego Zakładom nie udzielił, a właściwie odłożył go w czasie, żądając audytu. Ale Police czasu nie mają. Kredyt miał pomóc w zakupie surowców. A nawet nie wprost w zakupie, a w uregulowaniu długów u dostawców, by firma miała lepszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z nimi. Słabsza pozycja oznaczać może wyższe ceny surowców, czyli większe koszty własne, a na koniec - droższe wyroby lub niższą marżę na ich sprzedaży. Słowem - Police znów dostaną po kieszeni.
To niejedyny błąd ministerstwa, które faktycznie - jako większościowy właściciel - decyduje o sprawach personalnych polickiej firmy. Nie wiadomo, po co utrzymywana jest tak długo niewydolna rada nadzorcza. Przykłady? Dwa konkursy na stanowiska w zarządzie. Po jednym konkursie rada zastanawiała się dwa tygodnie, kto wygrał. Kolejny konkurs - na następców Pawlaka i Winiarskiego - nie został rozstrzygnięty. Zamiast tego dymisję złożył szef rady nadzorczej.
Dziś rada ogłasza kolejny konkurs: na trzy stanowiska w zarządzie - z prezesem włącznie. I znów go pewnie nie rozstrzygnie. Dlaczego? Ponieważ decyzje o rozstrzygnięciu konkursów mają zapaść 24 lipca. Pięć dni później rozwiąże się rada nadzorcza Polic i powołana będzie nowa. W związku z tym scenariusze rozwoju sytuacji są dwa: konkurs na członków zarządu nie będzie rozstrzygnięty (złe wyjście) lub (równie złe wyjście) stara rada go rozstrzygnie, a nowa stwierdzi, że z zarządem wybranym przez poprzednią współpracować nie chce i go odwoła.
Ostatnie wydarzenia wyglądają tak, jakby resort skarbu nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swoich decyzji, bądź jakby błądził po omacku. Tak właścicielowi firmy zatrudniającej 3,2 tys. ludzi robić nie wolno.
Najnowsze wiadomości
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




