Klincz w ZCh Police. Komentarz Mariusza Rabendy

Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza"
01.07.2009 , aktualizacja: 01.07.2009 20:09
A A A Drukuj
Gdzie się nie przyjrzeć, tam w Zakładach Chemicznych Police klincz. Brak kredytu, niepełny zarząd, rada nadzorcza niepodejmująca decyzji. I brak widoków na zmianę tej sytuacji.
Mariusz Rabenda
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Mariusz Rabenda
SERWISY
- To, co zrobiło nam Ministerstwo Skarbu, jest zwykłym draństwem. Tak się nie robi! Pięć dni przed posiedzeniem komitetu kredytowego nie zwalnia się prezesa firmy starającej się o pożyczkę, bo jej pozycja negocjacyjna momentalnie spada. Ja bym firmie, w której zwolniono prezesa, kredytu nie udzielił, bo nie byłaby ona dla mnie wiarygodna - tak powiedział mi jeden z ważniejszych ludzi w ZCh Police tuż po tym, jak były już prezes Ryszard Siwiec złożył wniosek o odwołanie go ze stanowiska.

Nie jest tajemnicą, że nikt z trójki, której już nie ma w zarządzie spółki (Arkadiusz Pawlak, Sławomir Winiarski i Siwiec), nie ustąpił ze stanowiska z własnej woli. Ustępowali, bo tak im kazano. Tyle że - jak okazało się we wtorek - odwołanie Siwca w tym momencie było błędem.

Państwowy Bank PKO BP kredytu niezbędnego Zakładom nie udzielił, a właściwie odłożył go w czasie, żądając audytu. Ale Police czasu nie mają. Kredyt miał pomóc w zakupie surowców. A nawet nie wprost w zakupie, a w uregulowaniu długów u dostawców, by firma miała lepszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z nimi. Słabsza pozycja oznaczać może wyższe ceny surowców, czyli większe koszty własne, a na koniec - droższe wyroby lub niższą marżę na ich sprzedaży. Słowem - Police znów dostaną po kieszeni.

To niejedyny błąd ministerstwa, które faktycznie - jako większościowy właściciel - decyduje o sprawach personalnych polickiej firmy. Nie wiadomo, po co utrzymywana jest tak długo niewydolna rada nadzorcza. Przykłady? Dwa konkursy na stanowiska w zarządzie. Po jednym konkursie rada zastanawiała się dwa tygodnie, kto wygrał. Kolejny konkurs - na następców Pawlaka i Winiarskiego - nie został rozstrzygnięty. Zamiast tego dymisję złożył szef rady nadzorczej.

Dziś rada ogłasza kolejny konkurs: na trzy stanowiska w zarządzie - z prezesem włącznie. I znów go pewnie nie rozstrzygnie. Dlaczego? Ponieważ decyzje o rozstrzygnięciu konkursów mają zapaść 24 lipca. Pięć dni później rozwiąże się rada nadzorcza Polic i powołana będzie nowa. W związku z tym scenariusze rozwoju sytuacji są dwa: konkurs na członków zarządu nie będzie rozstrzygnięty (złe wyjście) lub (równie złe wyjście) stara rada go rozstrzygnie, a nowa stwierdzi, że z zarządem wybranym przez poprzednią współpracować nie chce i go odwoła.

Ostatnie wydarzenia wyglądają tak, jakby resort skarbu nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swoich decyzji, bądź jakby błądził po omacku. Tak właścicielowi firmy zatrudniającej 3,2 tys. ludzi robić nie wolno.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów