- 1.
Te konstrukcje udźwigną tysiące ton na pełnym morzu. Jedyna taka fabryka w Polsce powstaje na wyspie
- 2.
Bardzo obfity weekend. Aż trudno wybrać spośród świetnych imprez
- 3.
Zarządca stoczni szczecińskiej odmówił Kaczyńskiemu sali na debatę
- 4.
Tajemnicze skarby Muzeum Narodowego. Ulubione eksponaty szefa MN
- 5.
Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni
W obronie topless pójdzie nawet do Strasburga
05.08.2008
, aktualizacja: 21.03.2013 21:17
- Opalam się topless m.in. dlatego, żeby nieopalone piersi nie wyglądały dziwnie na zdjęciach - wyjaśnia Dorota Krzysztofek (fot. Andrzej Kulej)
- Nie zapłacę ani złotówki, będę walczyć do końca - zapowiada Dorota Krzysztofek, która stanęła przed szczecińskim sądem za opalanie się bez stanika na terenie kąpieliska Arkonka.
- Oczywiście dalej opalam się bez stanika. W ostatni weekend robiłam to nad Miedwiem, a wcześniej nad Głębokim. Czasem jeżdżę nad morze i nikt nie robi tam z tego problemu - mówi Dorota Krzysztofek.
Sprawa zaczęła się w połowie maja na kąpielisku Arkonka, gdy do dwóch młodych szczecinianek opalających się topless podszedł policjant wraz ze strażnikiem miejskim z łączonego patrolu rowerowego. Mimo że na kąpielisku było tylko kilkanaście dorosłych osób, kazali im założyć staniki.
Obejrzyj rozmowę z Dorotą Krzysztofek
- Ciekawe, że nie podeszli do nas od razu, ale na początek przez pół godziny się nam przyglądali. Ubrałyśmy się, ale po chwili zaczęłam się zastanawiać: dlaczego? Przecież to nikomu, poza tymi panami, nie przeszkadza i nie zabrania tego regulamin kąpieliska - mówi Krzysztofek. - Znowu zdjęłyśmy staniki, więc znowu do nas podeszli i chcieli nas ukarać mandatami po 150 zł. Nie przyjęłyśmy mandatów, więc sprawa trafiła do sądu.
Funkcjonariusze chcieli rozmawiać z kierownikiem kąpieliska, ale Arkonka była jeszcze nieczynna (kierownik był poza miastem), więc ściągnęli kierownika z Głębokiego. Ten nie dał się im przekonać, żeby zgłosić nieobyczajne zachowania, więc samodzielnie podjęli decyzję o interwencji, uznając to za nieobyczajny wybryk, który może być ścigany z urzędu.
- Szkoda gadać. Ja z całą pewnością nie ukarałbym tych pań, bo w ten sposób narażamy się tylko na śmieszność. Komu to przeszkadza? - mówi jeden ze strażników miejskich.
We wtorek sprawa trafiła na wokandę sądu grodzkiego. Zainteresowanie mediów było tak duże (byli m.in. dziennikarze większości ogólnopolskich telewizji i stacji radiowych), że mimo zmiany sali na większą dziennikarze się w niej nie pomieścili i sędzia musiała odroczyć rozprawę do 12 września - odbędzie się w wielkiej sali sądu przy ul. Kaszubskiej. W sądzie stawiły się obie panie. 28-letnia blondynka Dorota Krzysztofek i jej koleżanka, 26-letnia brunetka Anna K. (nie chciała rozmawiać z mediami). Na sądowym korytarzu panie siedziały osobno i nie rozmawiały ze sobą.
- Przez tę historię, to, że zawiadomiłam media i kilka nieprzychylnych komentarzy w internecie, koleżanka obraziła się i nie odzywa się do mnie - wyjaśnia pani Dorota. - Czuję się niewinna i będę walczyła do końca. Jeżeli wyrok sądu będzie dla mnie krzywdzący, to się od niego odwołam. Nie zapłacę nawet złotówki. Nie zgodziłyśmy się też na zapłacenie 50 zł mandatu, który policjanci zaproponowali nam w czasie przesłuchania. Mam nadzieję, że sprawa skończy się pomyślnie w szczecińskim sądzie i nie będę musiała odwoływać się do Strasburga.
Jak zapewnia pani Dorota, w jej walce o prawo do opalania się topless wspierają ją rodzina i narzeczony.
- Na pewno się nie poddam. Na portalu Nasza-klasa piszą do mnie ludzie z całej Polski, którzy w większości, bo pojawiło się kilka nieprzyjemnych komentarzy, wspierają mnie i zachęcają do walki - mówi pani Dorota. - Jak sprawa się zakończy, to może pomyślę o tym, żeby założyć jakąś organizację walczącą o prawo do opalania się topless.
Dorota Krzysztofek pracuje w biurze jednego ze szczecińskich deweloperów, ale czasem pracuje jako fotomodelka. Jej "rozebrane" zdjęcia trafiły m.in. do magazynu dla mężczyzn "CKM" i kalendarzy. Brała udział w kilku konkursach piękności.
- Traktuję to jako hobby i moją pasję, ale nie wiążę z tym życiowych planów. Opalam się topless m.in. dlatego, żeby nieopalone piersi nie wyglądały dziwnie na zdjęciach - wyjaśnia.
Zakład Usług Komunalnych, który zarządza miejskimi kąpieliskami, w opalaniu się topless też nie widzi nic złego.
- Nie zamierzamy wprowadzić takiego zakazu do regulaminu - zapewnia Gabriela Wiatr, rzecznik ZUK.
Innego zdania jest rzecznik prasowy Rzecznika Praw Obywatelskich.
- W miejscach publicznych opalanie topless jest zakazane. Można robić to tylko w miejscach do tego przeznaczonych, np. na plażach nudystów. Tam, gdzie nie sieje się zgorszenia - mówi Stanisław Wileński, rzecznik prasowy RPO. - Jesteśmy purytańskim narodem, więc mamy takie prawo i musimy go przestrzegać.
Sprawa zaczęła się w połowie maja na kąpielisku Arkonka, gdy do dwóch młodych szczecinianek opalających się topless podszedł policjant wraz ze strażnikiem miejskim z łączonego patrolu rowerowego. Mimo że na kąpielisku było tylko kilkanaście dorosłych osób, kazali im założyć staniki.
Obejrzyj rozmowę z Dorotą Krzysztofek
- Ciekawe, że nie podeszli do nas od razu, ale na początek przez pół godziny się nam przyglądali. Ubrałyśmy się, ale po chwili zaczęłam się zastanawiać: dlaczego? Przecież to nikomu, poza tymi panami, nie przeszkadza i nie zabrania tego regulamin kąpieliska - mówi Krzysztofek. - Znowu zdjęłyśmy staniki, więc znowu do nas podeszli i chcieli nas ukarać mandatami po 150 zł. Nie przyjęłyśmy mandatów, więc sprawa trafiła do sądu.
Funkcjonariusze chcieli rozmawiać z kierownikiem kąpieliska, ale Arkonka była jeszcze nieczynna (kierownik był poza miastem), więc ściągnęli kierownika z Głębokiego. Ten nie dał się im przekonać, żeby zgłosić nieobyczajne zachowania, więc samodzielnie podjęli decyzję o interwencji, uznając to za nieobyczajny wybryk, który może być ścigany z urzędu.
- Szkoda gadać. Ja z całą pewnością nie ukarałbym tych pań, bo w ten sposób narażamy się tylko na śmieszność. Komu to przeszkadza? - mówi jeden ze strażników miejskich.
We wtorek sprawa trafiła na wokandę sądu grodzkiego. Zainteresowanie mediów było tak duże (byli m.in. dziennikarze większości ogólnopolskich telewizji i stacji radiowych), że mimo zmiany sali na większą dziennikarze się w niej nie pomieścili i sędzia musiała odroczyć rozprawę do 12 września - odbędzie się w wielkiej sali sądu przy ul. Kaszubskiej. W sądzie stawiły się obie panie. 28-letnia blondynka Dorota Krzysztofek i jej koleżanka, 26-letnia brunetka Anna K. (nie chciała rozmawiać z mediami). Na sądowym korytarzu panie siedziały osobno i nie rozmawiały ze sobą.
- Przez tę historię, to, że zawiadomiłam media i kilka nieprzychylnych komentarzy w internecie, koleżanka obraziła się i nie odzywa się do mnie - wyjaśnia pani Dorota. - Czuję się niewinna i będę walczyła do końca. Jeżeli wyrok sądu będzie dla mnie krzywdzący, to się od niego odwołam. Nie zapłacę nawet złotówki. Nie zgodziłyśmy się też na zapłacenie 50 zł mandatu, który policjanci zaproponowali nam w czasie przesłuchania. Mam nadzieję, że sprawa skończy się pomyślnie w szczecińskim sądzie i nie będę musiała odwoływać się do Strasburga.
Jak zapewnia pani Dorota, w jej walce o prawo do opalania się topless wspierają ją rodzina i narzeczony.
- Na pewno się nie poddam. Na portalu Nasza-klasa piszą do mnie ludzie z całej Polski, którzy w większości, bo pojawiło się kilka nieprzyjemnych komentarzy, wspierają mnie i zachęcają do walki - mówi pani Dorota. - Jak sprawa się zakończy, to może pomyślę o tym, żeby założyć jakąś organizację walczącą o prawo do opalania się topless.
Dorota Krzysztofek pracuje w biurze jednego ze szczecińskich deweloperów, ale czasem pracuje jako fotomodelka. Jej "rozebrane" zdjęcia trafiły m.in. do magazynu dla mężczyzn "CKM" i kalendarzy. Brała udział w kilku konkursach piękności.
- Traktuję to jako hobby i moją pasję, ale nie wiążę z tym życiowych planów. Opalam się topless m.in. dlatego, żeby nieopalone piersi nie wyglądały dziwnie na zdjęciach - wyjaśnia.
Zakład Usług Komunalnych, który zarządza miejskimi kąpieliskami, w opalaniu się topless też nie widzi nic złego.
- Nie zamierzamy wprowadzić takiego zakazu do regulaminu - zapewnia Gabriela Wiatr, rzecznik ZUK.
Innego zdania jest rzecznik prasowy Rzecznika Praw Obywatelskich.
- W miejscach publicznych opalanie topless jest zakazane. Można robić to tylko w miejscach do tego przeznaczonych, np. na plażach nudystów. Tam, gdzie nie sieje się zgorszenia - mówi Stanisław Wileński, rzecznik prasowy RPO. - Jesteśmy purytańskim narodem, więc mamy takie prawo i musimy go przestrzegać.
Informacje ze Szczecina. Polecamy: Kogo okradał konduktor i kierownik w pociągu Szczecin - Przemyśl
Najnowsze wiadomości
-
Szałabawka: - Złe szczury przegryzły kabel w stoczniowej stołówce
-
Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni
-
Laur Bałtyku dla Laury Hołowacz. Branża morska bawiła się na Herringu
-
Kaczyński pod nieczynną stocznią: Miller i Tusk zniszczyli to miejsce
-
Uwaga, idą burze z gradem. Centrum kryzysowe ostrzega
-
W obronie topless pójdzie nawet do Strasburga
ksiadzmercedes
06.08.08, 07:22
Topless idzie na razie na drugi plan, w komendzie mają poważny problem z szatanem to jest dowód na to, że potrzebny jest ośrodek do walki z szatanem. A co do topless to w Świnoujściu mają »
-
Przeciez wszystko jasne jest juz
ipswich1
06.08.08, 07:31
na poczatku artykulu: dwoch funkcjonariuszy "pedaluje" sobie spokojnie, a tu nagle... No widocznie innego "wyznania" sa "miski". Nie liczy sie plec, tylko uczucie do partnera z patrolu.... »
-
Ekshibicjonizm jest uleczalny.
sharn1
06.08.08, 10:14
Proponuję wysłać tą panią na leczenie do psychologa.»







