Don Juan nie uwodzi. Recenzja

Ewa Podgajna
07.11.2011 , aktualizacja: 07.11.2011 12:22
A A A Drukuj
Bardzo stylowe wizualnie i zgrabnie zrealizowane nowe przedstawienie Pleciugi jest niestety mdłe w wymowie
Don Juan - zdjęcie z próby
Fot. Karolina Machowicz / Teatr Lalek Pleciuga
Don Juan - zdjęcie z próby
Don Juan - zdjęcie z próby
Fot. Zbigniew Niecikowski
Don Juan - zdjęcie z próby
Don Juan - zdjęcie z próby
Fot. Zbigniew Niecikowski
Don Juan - zdjęcie z próby
Białoruski reżyser Aleksiej Leliavski przygotował dla widzów dorosłych w Teatrze Lalek historię Don Juana, słynnego uwodziciela, który igrał z kobietami i Opatrznością, aż źle skończył. Według tekstu Moliera "Don Juan czyli kamienny gość" z 1665 r.

Konwencja przedstawienia na kameralnej scenie Pleciugi odwołuje się do dawnego wędrownego, jarmarcznego widowiska, w duchu bliskiej Molierowi komedii dell'arte. Reżyser próbuje je nieco odświeżyć. Zamiast postaci rodem ze starych rycin, oglądamy na scenie biało-czarne lalki, które mogły wyjść z nonszalanckiego współczesnego komiksu rysowanego czarnym pisakiem przez scenografa Aleksandra Wochromiejewa.

W małą lalkę Don Juana animującemu ją Rafałowi Hajdukiewiczowi udaje się tchnąć odrobinę świeżości i bezczelności naszych czasów. Don Juan to mały człowieczek, jeden z wielu żyjących na świecie, który na drodze życia coś tam chce wykombinować, coś tam ugrać i w życiu sobie poużywać. Ani nie można powiedzieć o nim, że jest dobry, choć uratuje życie ścigającemu go bratu Elwiry, którą Don Juan porzucił. Ani, że jest zły, choć wykorzystuje kobiety (zresztą nie bez erotycznych prowokacji z ich strony), albo nic nie robi sobie z przestróg ojca, a nawet naśmiewa się z jego starości (ale jak traktować poważnie ojca, który jest... ślimakiem?). Wszystko jest w tym przedstawieniu jednocześnie zabawą w teatr i kpiną z życia.

Reżyser nie kończy tytułu za oryginałem Moliera, tylko pozostawia w nim trzykropek - "Don Juan czyli...", który każdy sobie ma dopełnić.

Na zakurzoną sztukę spojrzeć mamy przez własne okulary. Ale trudno tu mówić o lustrze postawionym przed nosem współczesnym Don Juanom. Bardzo stylowe wizualnie i zgrabnie zrealizowane przedstawienie jest niestety mdłe w wymowie, choć oczywiście kara za grzech wykorzystywania drugiego człowieka jest ponadczasowym morałem.

Spektakl Leliavskiego przede wszystkim czaruje publiczność konwencją, w której "Dan Juan" mógłby być grany 200 lat temu.

Kto jednak nie jest czuły na stylowe ramoty, nie zostanie uwiedziony.



Teatr Lalek Pleciuga: "Don Juan czyli...", reżyseria Alieksiej Leliavski, scenografia Aleksander Wochromiejew, muzyka Jacek Wierzchowski. Premiera 5 listopada 2011 r.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Don Juan nie uwodzi. Recenzja artikj 07.11.11, 21:40

    Pani Podgajnej to od jakiegoś czasu (bardzo długiego) w naszym mieście nic się nie podoba, może czas zmienić otoczenie, a nie być kolejnym szczecińskim malkontentem, dobrze że tym razem nie »