Rzeźba drażni w mieście?

Ewa Podgajna
2010-07-26 , aktualizacja: 25.07.2010 21:04
A A A Drukuj
Jeśli Szczecin ma się stać miastem kultury, działań artystów w przestrzeni otwartej powinno być jak najwięcej. Czy szczecinianie chcą sztuki w miejskiej przestrzeni? Czekamy na opinie
Wykonana przez Monikę Szpener brama ze sprasowanych plastikowych butelek
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Wykonana przez Monikę Szpener brama ze sprasowanych plastikowych butelek
Mieszkańcy Szczecina "nie są zainteresowani sztuką", "w tworzeniu nie pomaga także Urząd Miasta", "myślę o przeprowadzce do innego miasta". To słowa Moniki Szpener, młodej artystki, która zasłynęła ławeczkami zrobionymi z odpadów (m.in. łańcuchy, papier, klawiatury od komputerów) i potężną bramą (prawie 6 m wysokości i 14 ton wagi) wykonaną ze sprasowanych plastikowych butelek. Brama stanęła pod koniec maja w parku Kownasa między ulicami Niemierzyńską i Słowackiego. W nocy z 10 na 11 lipca została spalona przez wandali. Wcześniej niszczone były też ławeczki Moniki Szpener. Po tych wydarzeniach rozgoryczona artystka w rozmowie z "Gazetą" ("Szczecina sztuka nie obchodzi", "Gazeta Wyborcza", 15 lipca 2010) oświadczyła, że myśli o przeprowadzce do innego miasta.

Na forum Gazeta.pl rozgorzała dyskusja. Wielu forumowiczów krytykuje artystkę i wskazuje na inne przyczyny spalenia jej bramy.



Odnoszę wrażenie, że pani Monika nigdy nie wysiliła się na przemyślenie, co właściwie robi i jakie może mieć to konsekwencje. Każdy szanujący się artysta street artu (choć wolę określenie sztuka w przestrzeni otwartej) wie, że musi się liczyć z aktami wandalizmu lub z negacją dzieł przez odbiorcę. Wiąże się to zarówno z krajobrazem społecznym miejsca, w jakim umieszcza się dzieło, jak i z percepcją dzieła sztuki samą w sobie - aby dzieło stało się dziełem, nie zawsze wystarczy coś dziełem nazwać, aby miejsce sztuki stało się miejscem sztuki, nie zawsze wystarczy ogłosić jakieś miejsce miejscem kultury itp., itd. Ważne jest więc, a w szczególności właśnie w sztuce w przestrzeni otwartej, przygotowanie odbiorcy na obcowanie ze sztuką.

Umieszczenie swojego dzieła w parku Kownasa w Szczecinie uważam za czyn heroiczny, o dużej odwadze. Gdybym ja zrobiła coś takiego, czas trwania dzieła w stanie nienaruszonym szacowałabym na cztery dni (znam autorów, których dzieła były niszczone po paru godzinach). Tymczasem brama przetrwała c.a. biblijne czterdzieści dni. To jest SUKCES. I to zarówno pani Moniki, jak i miejscowej społeczności. Jeśli pragnie się, by Szczecin stał się miastem kultury, takich działań powinno być jak najwięcej. Ludzie przyzwyczajeni, że mogą się spodziewać tego typu zdarzeń, zaczną reagować inaczej. Warto jednak pamiętać, że ten proces będzie trwał LATA, nie dni lub tygodnie. Bardzo bym chciała, żeby zamiast kontynuowania histerycznych wypowiedzi, pani Monika zastanowiła się, skąd bierze się wandalizm (bieda, frustracja, nuda, specyficzna tożsamość terytorialna i grupowa itd., jest o czym myśleć), oraz jakim celom etycznym, społecznym, dydaktycznym, powinna służyć współczesna sztuka. W szczególności ta umieszczana w miejscach użyteczności publicznej.

gość



Szczecinianie są zainteresowani sztuką, ale wielu nie akceptuje pani propozycji i stałego ich eksponowania w mieście. A to jest różnica. Przerabianie odpadów śmieciowych na coś, co pani i garstka pani "wielbicieli" określa mianem "artystycznego dzieła", można prezentować na pani prywatnych wernisażach, ale nie mogą one być trwałym elementem krajobrazu Szczecina. A o odczuciach estetycznych, które dzieło sztuki winno wywoływać u ludzi, słyszała pani? Ta brama, a właściwie sprasowane butelki PET, była "ANTYESTETYCZNA" i nie wywoływała żadnych pozytywnych reakcji. Ale takich form protestu jak podpalenie, nie popieram.

gryfita1



Pani Moniko, popieram Pani decyzję. Ze Szczecina trzeba uciekać - nie tylko dlatego, że tu sztuką jest ew. to, co robią dzieci na lekcjach w szkole podstawowej. Również nie dlatego, że jeżeli nie podejmie się takiej decyzji odpowiednio wcześnie, później będzie coraz trudniej. Popieram dlatego, że została Pani w jakiś sposób skrzywdzona i odważyła się mówić o tym. Czeka za to Panią ciężka kara - będzie Pani obrzucana kalumniami, poniżana, będą na Panią wylewane przysłowiowe kubły pomyj.

popi

Wybr. ps



Komentarz

Kiedy patrzę na kolorowe figury niedźwiadków na ulicach Berlina, zawsze mi żal za podobną paradą gryfów w Szczecinie malowanych przez artystów, znane osobistości, szkoły, przedszkolaków. Już od kilku dekad nie powstają w naszym mieście obiekty, które tak zwyczajnie zdobiłyby deptaki, place, osiedla i po prostu cieszyły szczecinian.

Dopiero kiedy wyjeżdżamy do innych miast w Europie, widzimy, jak fantastycznie może wyglądać, kiedy stoją w nim plenerowe rzeźby.

Niestety, szczecińscy włodarze, radni i urzędnicy dbają tylko o pomniki i tablice, które powstają ku pamięci, na czyjąś cześć i koniecznie przywołują w szczecinianach myśl martyrologiczną.

Dlatego też kiedy w parku Kownasa staje Brama z odpadków, to jest obcym wtrętem w przestrzeni miejskiej, który drażni, wzbudza agresję, bo jest kompletnie oderwana od tego, co się wokół zwykłego szczecinianina dzieje. Za to nikt nie "pali" w Szczecinie monstrualnej ilości żywiołowo umieszczanych wszędzie pstrokatych reklam, choć to przecież one powinny zniknąć, bo robią z miasta śmietnik estetyczny.

Czy szczecinianie chcą sztuki w miejskiej przestrzeni? Co chcielibyście widzieć w parkach i na podwórkach? Czy przestrzeń Szczecina interesuje plastyków? Czy Szczecin jest otwarty na sztukę? Co mogą zmienić w tej sprawie decydenci?

Piszcie do nas na listy@szczecin.agora.pl





Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Oryginalna brama, ale dlaczego od razu sztuka??? skaniaa 26.07.10, 09:33

    Podobała mi się ta brama - oryginalna, robiąca wrażenie i dająca do myślenia.Tyle, że lokalizacja chybiona- powinna stanąć gdzieś w centrum, wśród betonu,a nie być schowana w parku, gdzie do»

  • Rzeźba drażni w mieście? esmeralda_2 26.07.10, 11:00

    Po prostu pani rzeźba-brama została skonsumowana i teraz co innegoprzedstawia, jest to też wyraz, ale zupełnie inny, teren gdzie była wystawianazawsze był mroczny i należałoby się też z tym »

  • Rzeźba drażni w mieście? bartoolo 26.07.10, 13:04

    Może Pani "Rzeźbiarka" sama podpaliła swoją "rzeźbe" aby zaistnieć w szerokiejświdomości?;) Tak czy siak moim zdaniem obiekt zyskał na atrakcyjności, teraz wystarczyzasadzić jakieś bluszcze »