Projekt hali: konkursy - nie przetargi

arch. Marek Czyński, Prezes SARP Szczecin
2010-01-22 , aktualizacja: 22.01.2010 15:05
A A A Drukuj
Architektura szczecińskiej hali widowiskowo-sportowej rozczarowuje. Tak było już przed laty, kiedy jej projekt został zaprezentowany przez ówczesnych włodarzy miasta, tak jest dziś, gdy podjęto decyzję o jego realizacji.
Tak ma wyglądać hala widowiskowo-sportowa w Szczecinie
Fot. materiały UM Szczecin
Tak ma wyglądać hala widowiskowo-sportowa w Szczecinie
SERWISY
Ostatnio jednak poglądy o "archaiczności" rozwiązań architektonicznych zostały wzmocnione w prasie poprzez porównanie z projektem hali wykonanym przez jedną ze szczecińskich pracowni dla Torunia. Przy tej okazji pojawiły się dość typowe narzekania: "tam się udało, a my będziemy mieli przestarzały i niemodny obiekt"; ale przecież to "nasi" zaprojektowali oryginalną halę Toruniowi, więc "potrafimy to zrobić sami" itd. Rzeczywiście przeciętność nie pasuje do metropolitarnych ambicji Szczecina. Trudno ją wykorzystać do działań promocyjnych. W przypadku hali sportowej mleko zostało jednak rozlane. Dlatego warto przynajmniej zastanowić się nad przyczynami tej porażki i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Wymieńmy tu tylko trzy warunki powstawania dobrej architektury. Jeden jest oczywisty - utalentowani i odpowiedzialni architekci. Projektować i budować potrafią wszyscy. Zrobić to w sposób oryginalny - nieliczni. Trzeba o nich zabiegać, przyciągać, dać zaistnieć na rynku.

Drugim warunkiem jest świadomy inwestor (publiczny lub prywatny), który będzie zainteresowany czymś więcej niż doraźnymi korzyściami zbudowania byle czego, byle szybko i tanio. Na inwestorze publicznym ciążą szczególne obowiązki spożytkowania środków publicznych w sposób, który przyniesie wartość dodaną w postaci jakiegoś dobra społecznego - wzrostu jakości życia w mieście, poczucia tożsamości mieszkańców, rozpoznawalności miasta, jego piękna itp.

Trzecim warunkiem są racjonalne i czytelne procedury selekcji oraz wyboru najlepszych rozwiązań architektonicznych. W Stowarzyszeniu Architektów Polskich wyrażaliśmy zawsze pogląd, że wybór najkorzystniejszych ze względów przestrzennych, funkcjonalnych, estetycznych, ekonomicznych wariantów rozwiązań architektonicznych powinien być dokonywany w trybie procedur konkursowych. Posiadamy wypracowane zasady postępowania w postaci Kodeksu przeprowadzania i rozstrzygania konkursów architektonicznych, a także ogólnopolskie listy sędziów konkursowych, na których znajdują się najwybitniejsi, praktykujący architekci. Zaufanie w fachowość, bezstronność pracy sędziów konkursowych jest dla wielu architektów istotnym warunkiem udziału w konkursie. Tylko drogą konfrontacji czy "ucierania" się opinii kompetentnych osób możliwa jest obiektywizacja ocen estetycznych w architekturze. To duża, choć nie stuprocentowa gwarancja satysfakcji z efektów późniejszej realizacji.

Niestety trudno do tego przekonać inwestorów publicznych. Konkursy burzą bowiem rutynę. Ich organizacja jest bardziej praco- i czasochłonna. Dlatego większość woli zwykłe procedury przetargowe, w których na pierwszym miejscu jest cena projektu/realizacji, a nie jakość projektu architektonicznego. Wyniki takich przetargów są wtedy loterią, zwłaszcza gdy w składzie sędziowskim przeważają reprezentanci i pracownicy organizatora przetargu.

W rzeczywistości przypadek szczecińskiej i toruńskiej hali jest podobny. Nie jest bowiem prawdą, że projekt dla Szczecina wyłoniono drogą konkursu architektonicznego. Nic nam o tym nie wiadomo. Również sukces procedur przetargowych w Toruniu nie jest tak jednoznaczny. Dopiero bowiem na skutek oprotestowania przez szczecińskie biuro wyników przetargu jego projekt został skierowany do realizacji. Pierwotnie wygrała lokalna pracownia, oferując niższą cenę projektu. Trudno się dziwić, skoro w warunkach tego przetargu o wyborze projektu cena realizacji decydowała w 60 proc., zaś sama koncepcja architektoniczna tylko w 40 proc. To są reguły i standardy nie do przyjęcia dla naszego Stowarzyszenia. Mogę tylko pogratulować autorom projektu, że w tych warunkach nie zrezygnowali z ambicji zawodowych.

Co robić? Przekonywać dobrą praktyką. Ostatnie konkursy przeprowadzane przez SARP Szczecin na filharmonię, rozbudowę Szpitala Wojskowego, plac Solidarności i muzeum "Przełomów", jeśli zakończą się pomyślnie realizacją, wniosą nowe wartości do współczesnego wizerunku miasta. Przekonywać inwestorów, władze samorządowe Szczecina i województwa o potrzebie szerszego niż dotychczas planowania i stosowania procedur konkursowych oraz do współpracy z organizacjami pozarządowymi (w tym z SARP-em) przy przeprowadzaniu konkursów na prace o charakterze twórczym. I w końcu przekonywać i mobilizować opinię publiczną do zainteresowania się polityką przestrzenną w mieście oraz kulturową i marketingową rolą dobrej architektury w budowaniu marki miasta, ale także w podnoszeniu poziomu jakości życia wszystkich jego mieszkańców.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

  • Projekt hali: konkursy - nie przetargi cynik24091 23.01.10, 20:45

    Ludzie, toż to można odkupić halę Steru na Ku Słońcu i będzie to samo! Ojfilozofia, byle szybko sukces mieć, a później biadolić. No cóż, jaka władzataka hala - rozrywkę dostarczają włodarze »