Sochański do Jachima, Zadworny do Sochańskiego

Bartłomiej Sochański, Adam Zadworny
21.01.2012 , aktualizacja: 20.01.2012 21:03
A A A Drukuj
Listy
Bartłomiej Sochański
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agenc
Bartłomiej Sochański
Sąd okręgowy, rozpatrując apelację prokuratury i adwokatów, wydał w tym tygodniu wyrok w tzw. aferze Bryzy. Zdaniem prokuratury w 1998 r. dwaj radni wzięli 13 mln zł łapówki za ustawienie transakcji sprzedaży miejskiej ziemi, na której stanęły hipermarkety. O wręczenie łapówki oskarżono znanego biznesmena. W głośnym procesie obok nich na ławie oskarżonych zasiadali członkowie zarządu Szczecina z lat 1994-98, którym prokuratura zarzuciła niedopełnienie obowiązków.

W 2010 r. sąd rejonowy uznał, że 13 mln zł to nie łapówka, ale ukryty podział pieniędzy z interesu na miejskiej ziemi. Biznesmen został uniewinniony, a byli radni skazani na więzienie za niedopełnienie obowiązków "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej".

Teraz sąd okręgowy prawomocnie uniewinnił biznesmena, uznając, że korupcji nie było. Eksradni będą sądzeni od nowa. Prawomocnie uniewinniono też członków zarządu Szczecina.

List w tej sprawie przysłał do redaktora naczelnego szczecińskiej "Gazety Wyborczej" Wojciecha Jachima były prezydent Bartłomiej Sochański.



Szanowny Panie Redaktorze,

W związku z prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego uniewinniającym mnie od zarzutów z lat 1995 - 1997 dotyczących - jak byli Państwo uprzejmi to nazywać - "afery Bryzy" (...) pragnę złożyć Panu oraz całemu zespołowi, w szczególności red. Adamowi Zadwornemu, a za Państwa pośrednictwem również odpowiedzialnym pracownikom organów śledczych i prokuratury moje podziękowania. Przez ostatnie 10 lat "Gazeta" regularnie publikowała moje nazwisko oraz nazwiska moich kolegów z byłego Zarządu Miasta w kontekście korupcji i afery. W ten sposób Klienci oraz Mocodawcy mojej kancelarii adwokackiej oraz Konsulatu Honorowego Niemiec w Szczecinie, klikając w poszukiwaniu mojego nazwiska w internecie byli niezawodnie informowani o zarzutach, jakie nade mną ciążyły. (...) Słowa "korupcja" i "afera" używali Państwo nadobnie przy nadążających się okazjach, głównie w eksponowanych tytułach. (...) Wbrew powtarzanym przez ostatnie 10 lat głupstwom mój wizerunek i autorytet w oczach najbliższych, rodziny, przyjaciół, współpracowników, bynajmniej nie ucierpiały. Powtarzanie bezpodstawnych oskarżeń stanowiło wprawdzie istotną blokadę w życiu społecznym i zawodowym, wszakże pozwoliło docenić i lepiej zrozumieć inne smaki i inną treść życia. Polecając to ostatnie spostrzeżenie Panu i wszystkim współpracownikom, w szczególności Adamowi Zadwornemu oraz zaangażowanym funkcjonariuszom, życzę spokoju sumienia i udanego nowego roku 2012.

Z poważaniem Bartłomiej Sochański



Szanowny Panie Mecenasie,

Przepraszam, że nie przymknąłem oczu i zauważyłem Pana wśród oskarżonych. I za to, że w relacjach z procesu w sprawie korupcji używałem słowa "korupcja". A także za to, że pisząc o radnych, którzy zamiast dbać o interes miasta handlowali miejską ziemią dla własnych korzyści (za co zostali skazani na więzienie), używałem wyrazu "afera".

Ubolewam też, że w internecie obok Pańskich błyskotliwych mów obrończych, wywodów politycznych i wyczynów kaskaderskich można znaleźć prasowe relacje z Sochańskim w roli oskarżonego. Nie mam na to wpływu.

Wuj Dobra Rada radził zastępować przekleństwa zwrotem "motyla noga". Może i Pan ma dla nas jakąś niekonwencjonalną radę, która zrewolucjonizuje dziennikarstwo?

Adam Zadworny

PS Przedstawiciele prokuratury też byli z naszej relacji z wyroku niezadowoleni. Stwierdzili, że złośliwie użyłem zwrotu "kolejna porażka prokuratury" i niepotrzebnie odnotowałem fakt, że sędzia wielokrotnie zwracała uwagę na słabość prokuratorskiej apelacji.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 37 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów