Czy i jak zmieni się szczecińska oświata? OPINIE radnych
16.01.2012
, aktualizacja: 15.01.2012 19:54
Czekamy na konkretne projekty uchwał w sprawie restrukturyzacji sieci szkół, dokładne dane liczbowe. Decyzję, jak zagłosuje klub SLD, pewnie podejmiemy dopiero w lutym, przed sesją - mówi Jędrzej Wijas. Stefania Biernat: - PiS tych planów nie poprze
ZOBACZ TAKŻE
- Szefowa ZNP: Łączenie szkół? To oszczędności na niby (23-01-12, 05:00)
- Będzie "kosa"? Gimnazjum nr 3 nie chce na Dubois. NOWE (18-01-12, 07:00)
Likwidacja i łączenie szkół, rewolucja w organizacji przedszkoli - to ma być lek na dziurę budżetową w szczecińskiej oświacie. W piątek wiceprezydent Szczecina Krzysztof Soska przedstawił plan restrukturyzacji, który ma przynieść ok. 10 mln oszczędności. Projekt zakłada m.in. stworzenie czterech przedszkoli, które będą miały po 12-15 filii (teraz placówek jest prawie 60). To przyniesie oszczędności m.in. na wynagrodzeniach dyrektorów, etatach kadrowych, księgowych itp. Najważniejsze zmiany dotyczące szkół to: przeniesienie VIII LO (ul. Królowej Jadwigi) do budynku Gimnazjum 26 (ul. Małkowskiego), połączenie Zespołu Szkół Łączności z "kolejówką", przeniesienie technikum morskiego i TBO z ul. Willowej na ul. Hożą (powstanie tam Centrum Edukacji Morskiej i Technicznej), połączenie SP 12 i Gimnazjum nr 15 w Podjuchach (obie szkoły funkcjonują w jednym budynku przy ul. Floriana Szarego), połączenie Gimnazjum nr 3 (ul. Malczewskiego) z Gimnazjum nr 8 (ul. Dubois - tam będzie "nowe" G 3). SP 54, popularny "Maciuś", po zmianach ma funkcjonować razem z SP 64 w dużym obiekcie przy ul. Rayskiego (formalnie SP 64 zostanie zlikwidowana). Szkolny budynek przy ul. Obrońców Stalingradu ma zostać zburzony.
- Rozpoczynamy etap konsultacji społecznych. O planowanych zmianach będziemy rozmawiać z dyrektorami, nauczycielami, rodzicami - mówił Soska.
Co o planach prezydenta i wydziału oświaty sądzą szczecińscy radni? To oni, na sesji 20 lutego, podejmą decyzję, czy (w jakim zakresie) restrukturyzacja zostanie przeprowadzona.
Stefania Biernat, PiS, przewodnicząca komisji edukacji w radzie miasta:
O propozycjach prezydenta dowiedziałam się dopiero w piątek. Dzwonili do mnie dyrektorzy szkół, rodzice... Nie umiałam im nic powiedzieć, wyjaśnić. Jestem zaskoczona, że miasto nie przedstawiło tych planów wcześniej, że nie poprzedziła ich dyskusja choćby na komisji edukacji. Podczas spotkania z Krzysztofem Soską powiedziałam o swoich zastrzeżeniach. Pytałam też o dokładne wyliczenia: jakie oszczędności przyniesie restrukturyzacja, ile będzie kosztowało "przeniesienie" szkół, np. pracowni zawodowych; ile może kosztować utrzymanie opuszczonych obiektów, jak zostaną zagospodarowane? Nie poznałam konkretnych odpowiedzi.
Dlatego jako PiS tych planów nie poprzemy! Głosowanie ma być w lutym. Na prawdziwe konsultacje społeczne jest już za późno. Uważam, że ogłoszenie tych planów w piątek przed feriami było nie fair. Zamiast odpoczywać, nauczyciele, rodzice, uczniowie będą się stresować.
Zastanawiam się, jaki sens ma przenoszenie "Maciusia"? Czy SCR coś tam zrobi w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat? Wątpię. Kolejna kwestia - jaki sens ma tworzenie szkół molochów? Przez lata od tego odchodziliśmy... Szkoła im mniejsza, tym bezpieczniejsza. Uczniowie mają lepsze warunki do nauki, lepszą opiekę. Nauczyciele - większy komfort pracy.
Sceptycznie oceniam także centralizację przedszkoli. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, że jeden dyrektor ma pod sobą 15 placówek. Niby będą tam kierownicy, ale jak w praktyce będzie wyglądało takie zarządzanie?
Warto też wcześniej zastanowić się nad możliwościami zagospodarowania nieruchomości, z których szkoły zostaną wyprowadzone. Jeśli mają stać puste, tak jak stara podstawówka na Warszewie czy budynek przy ul. Jagiellońskiej, to nadal będą generować koszty - ochrona, konserwacja itd. Gdzie tu oszczędności?
Tomasz Grodzki, przewodniczący klubu PO
O planach restrukturyzacji sieci szkół i przedszkoli wiemy dopiero od czwartku wieczorem. Jest za wcześnie na komentarze. Jako klub radnych dopiero będziemy dyskutować o propozycjach pana prezydenta. Podejdziemy do tego z najwyższą starannością i uwagą, będzie konsultować się z fachowcami od edukacji, przeanalizujemy dane liczbowe.
Rozumiem, że z powodu niżu demograficznego trzeba oświatę restrukturyzować, racjonalizować wydatki, ale wiem też, że trzeba to robić bardzo rozważnie. Żeby nikomu nie zaszkodzić, przede wszystkim nie zrobić krzywdy uczniom. Jestem ciekaw, jak zachowają się koalicjanci pana prezydenta. Teraz to oni, nie Platforma, będą musieli wziąć odpowiedzialność za trudne, niepopularne decyzje.
Poprzednia restrukturyzacja miała przynieść ok. 45 mln zł oszczędności. Większa skala! Teraz chodzi o 10 milionów, kilka szkół. Można powiedzieć - lajtowo... Ale każda reforma dotycząca szkolnictwa to bardzo trudna operacja. Powtórzę - trzeba działać bardzo roztropnie, przeanalizować wszystkie za i przeciw.
Jędrzej Wijas, radny SLD, członek komisji edukacji RM:
O planowanych zmianach w oświacie na razie wiemy niewiele. Prezydent zaprezentował radnym te same plansze z liczbami i wykresami [obrazujące spadek liczby uczniów, zasady łączenia szkół], które dzień później były na konferencji prasowej... Niektóre elementy projektu restrukturyzacji są, wstępnie, do zaakceptowania, inne - do dyskusji.
Kilka rzeczy jest tam niedookreślonych - np. skala prawdziwych niedoborów w sferze oświaty i jakie oszczędności przyniosą proponowane reformy. Jakie będą ciecia etatów?
Czekamy na konkretne projekty uchwał, dokładne dane liczbowe. Decyzję, jak zagłosuje klub SLD, pewnie podejmiemy dopiero w lutym, przed sesją. Wcześniej będziemy rozmawiać z rodzicami, nauczycielami, związkowcami. I oczywiście na komisjach rady miasta.
Sytuacja finansowa w oświacie jest trudna, lecz nie obwiniamy o to prezydenta. Braki w kasie to efekt rządowych reform. Pomysły, na przykład dotyczące przedszkoli, były dobre, ale realizacja fatalna. Samorząd musi "szukać" pieniędzy.
Małgorzata Jacyna-Witt, radna niezależna, zasiada m.in. w komisji edukacji RM
Oświata to najważniejsze zadanie samorządu. Nieprawdą jest, iż samorząd nie otrzymuje pieniędzy od rządu na zwiększone zadania, bo oczywiście nie ma bezpośredniego przekazywania pieniędzy z budżetu centralnego, ale są zwiększające się wpływy z PIT (39,34 proc.) czy podatków lokalnych i z tego m.in. powinny być one finansowane. Propozycje prezydenta to pseudoreforma, pseudooszczędności. Likwidacja, łączenie szkół ze śródmieścia oznacza jedno, pogorszenie warunków kształcenia i wychowania dzieciaków, które zamieszkują ten rejon miasta. Tam, gdzie patologie są największe, miasto powinno inwestować w oświatę, a nie ją "zwijać". Jestem przeciwna przeniesieniu "Maciusia", bo wiem, że to nie szkoła jest przeszkodą w rewitalizacji tego terenu. Problemem jest nieudolność SCR. Proszę spojrzeć, jak wyglądają śródmiejskie kwartały kamienic. Piotr Krzystek rozpoczął osiem lat temu dzieło zniszczenia w pięciu kwartałach wkoło pl. Zamenhofa, a decyzja o likwidacji "Maciusia" jest tego kontynuacją. Nie wierzę w wizje dotyczące zagospodarowania działki po SP 54. Obawiam się natomiast, że jeśli nie będzie tam szkoły, to miejsce będzie narażone na całkowitą społeczną degradację. Prezydent powinien wiedzieć, że rewitalizację miasta zaczyna się od ludzi, nie od budynków.
Czekamy na opinie
Czy projekt zmian w oświacie, przedstawiony przez Krzysztofa Soskę, jest dobry? A może oszczędności należy szukać gdzie indziej? Piszcie: listy@szczecin.agota.pl
- Rozpoczynamy etap konsultacji społecznych. O planowanych zmianach będziemy rozmawiać z dyrektorami, nauczycielami, rodzicami - mówił Soska.
Co o planach prezydenta i wydziału oświaty sądzą szczecińscy radni? To oni, na sesji 20 lutego, podejmą decyzję, czy (w jakim zakresie) restrukturyzacja zostanie przeprowadzona.
Stefania Biernat, PiS, przewodnicząca komisji edukacji w radzie miasta:
O propozycjach prezydenta dowiedziałam się dopiero w piątek. Dzwonili do mnie dyrektorzy szkół, rodzice... Nie umiałam im nic powiedzieć, wyjaśnić. Jestem zaskoczona, że miasto nie przedstawiło tych planów wcześniej, że nie poprzedziła ich dyskusja choćby na komisji edukacji. Podczas spotkania z Krzysztofem Soską powiedziałam o swoich zastrzeżeniach. Pytałam też o dokładne wyliczenia: jakie oszczędności przyniesie restrukturyzacja, ile będzie kosztowało "przeniesienie" szkół, np. pracowni zawodowych; ile może kosztować utrzymanie opuszczonych obiektów, jak zostaną zagospodarowane? Nie poznałam konkretnych odpowiedzi.
Dlatego jako PiS tych planów nie poprzemy! Głosowanie ma być w lutym. Na prawdziwe konsultacje społeczne jest już za późno. Uważam, że ogłoszenie tych planów w piątek przed feriami było nie fair. Zamiast odpoczywać, nauczyciele, rodzice, uczniowie będą się stresować.
Zastanawiam się, jaki sens ma przenoszenie "Maciusia"? Czy SCR coś tam zrobi w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat? Wątpię. Kolejna kwestia - jaki sens ma tworzenie szkół molochów? Przez lata od tego odchodziliśmy... Szkoła im mniejsza, tym bezpieczniejsza. Uczniowie mają lepsze warunki do nauki, lepszą opiekę. Nauczyciele - większy komfort pracy.
Sceptycznie oceniam także centralizację przedszkoli. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, że jeden dyrektor ma pod sobą 15 placówek. Niby będą tam kierownicy, ale jak w praktyce będzie wyglądało takie zarządzanie?
Warto też wcześniej zastanowić się nad możliwościami zagospodarowania nieruchomości, z których szkoły zostaną wyprowadzone. Jeśli mają stać puste, tak jak stara podstawówka na Warszewie czy budynek przy ul. Jagiellońskiej, to nadal będą generować koszty - ochrona, konserwacja itd. Gdzie tu oszczędności?
Tomasz Grodzki, przewodniczący klubu PO
O planach restrukturyzacji sieci szkół i przedszkoli wiemy dopiero od czwartku wieczorem. Jest za wcześnie na komentarze. Jako klub radnych dopiero będziemy dyskutować o propozycjach pana prezydenta. Podejdziemy do tego z najwyższą starannością i uwagą, będzie konsultować się z fachowcami od edukacji, przeanalizujemy dane liczbowe.
Rozumiem, że z powodu niżu demograficznego trzeba oświatę restrukturyzować, racjonalizować wydatki, ale wiem też, że trzeba to robić bardzo rozważnie. Żeby nikomu nie zaszkodzić, przede wszystkim nie zrobić krzywdy uczniom. Jestem ciekaw, jak zachowają się koalicjanci pana prezydenta. Teraz to oni, nie Platforma, będą musieli wziąć odpowiedzialność za trudne, niepopularne decyzje.
Poprzednia restrukturyzacja miała przynieść ok. 45 mln zł oszczędności. Większa skala! Teraz chodzi o 10 milionów, kilka szkół. Można powiedzieć - lajtowo... Ale każda reforma dotycząca szkolnictwa to bardzo trudna operacja. Powtórzę - trzeba działać bardzo roztropnie, przeanalizować wszystkie za i przeciw.
Jędrzej Wijas, radny SLD, członek komisji edukacji RM:
O planowanych zmianach w oświacie na razie wiemy niewiele. Prezydent zaprezentował radnym te same plansze z liczbami i wykresami [obrazujące spadek liczby uczniów, zasady łączenia szkół], które dzień później były na konferencji prasowej... Niektóre elementy projektu restrukturyzacji są, wstępnie, do zaakceptowania, inne - do dyskusji.
Kilka rzeczy jest tam niedookreślonych - np. skala prawdziwych niedoborów w sferze oświaty i jakie oszczędności przyniosą proponowane reformy. Jakie będą ciecia etatów?
Czekamy na konkretne projekty uchwał, dokładne dane liczbowe. Decyzję, jak zagłosuje klub SLD, pewnie podejmiemy dopiero w lutym, przed sesją. Wcześniej będziemy rozmawiać z rodzicami, nauczycielami, związkowcami. I oczywiście na komisjach rady miasta.
Sytuacja finansowa w oświacie jest trudna, lecz nie obwiniamy o to prezydenta. Braki w kasie to efekt rządowych reform. Pomysły, na przykład dotyczące przedszkoli, były dobre, ale realizacja fatalna. Samorząd musi "szukać" pieniędzy.
Małgorzata Jacyna-Witt, radna niezależna, zasiada m.in. w komisji edukacji RM
Oświata to najważniejsze zadanie samorządu. Nieprawdą jest, iż samorząd nie otrzymuje pieniędzy od rządu na zwiększone zadania, bo oczywiście nie ma bezpośredniego przekazywania pieniędzy z budżetu centralnego, ale są zwiększające się wpływy z PIT (39,34 proc.) czy podatków lokalnych i z tego m.in. powinny być one finansowane. Propozycje prezydenta to pseudoreforma, pseudooszczędności. Likwidacja, łączenie szkół ze śródmieścia oznacza jedno, pogorszenie warunków kształcenia i wychowania dzieciaków, które zamieszkują ten rejon miasta. Tam, gdzie patologie są największe, miasto powinno inwestować w oświatę, a nie ją "zwijać". Jestem przeciwna przeniesieniu "Maciusia", bo wiem, że to nie szkoła jest przeszkodą w rewitalizacji tego terenu. Problemem jest nieudolność SCR. Proszę spojrzeć, jak wyglądają śródmiejskie kwartały kamienic. Piotr Krzystek rozpoczął osiem lat temu dzieło zniszczenia w pięciu kwartałach wkoło pl. Zamenhofa, a decyzja o likwidacji "Maciusia" jest tego kontynuacją. Nie wierzę w wizje dotyczące zagospodarowania działki po SP 54. Obawiam się natomiast, że jeśli nie będzie tam szkoły, to miejsce będzie narażone na całkowitą społeczną degradację. Prezydent powinien wiedzieć, że rewitalizację miasta zaczyna się od ludzi, nie od budynków.
Czekamy na opinie
Czy projekt zmian w oświacie, przedstawiony przez Krzysztofa Soskę, jest dobry? A może oszczędności należy szukać gdzie indziej? Piszcie: listy@szczecin.agota.pl
Najnowsze wiadomości
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
to niedługo mamy referendum o odwołanie krzystka.
zachlanamorda
18.01.12, 16:42
Krzystek referendum mamy już tuż tuż i wywalimy cię ze stołka w sposób demokratyczny .Powracamy do centralizacji władzy jak za komuny. Może najpierw zlikwidujemy krzystka jako niepotrzebne»
Najczęściej czytane24 htydzień




